Bacówka Radawa – perełka w leśnych ostępach.
  • 12 listopada 2016 15:35
  • 4

Nasza ocena 10/10

Najmilsze chwile podczas naszych hotelowych wycieczek przeżywamy wtedy, kiedy miejsce do którego przyjeżdżamy przekracza nasze oczekiwania. Zapraszamy na relację z Bacówki Radawa, którą odbyliśmy we wzmocnionym, pięcioosobowym składzie.

Już mijając bramę wjazdową do obiektu czuliśmy, że w tym miejscu może spotkać nas coś szczególnego. Trafiliśmy do uroczo położonego leśnego kompleksu na który składa się: osiem całorocznych, luksusowych domków o różnej „pojemności”, chata spa (strefa relaksu) i spory budynek hotelowy (który, jak zauważyliśmy, cały czas się rozbudowuje) gdzie mieści się recepcja, drink bar, Restauracja Ferula, sala bankietowa (w wykończeniu) oraz odkryty basen. Pierwsze co rzuca się w oczy to design – tradycyjne, folkowe elementy w wysmakowanej, nowoczesnej oprawie. To już trzeci hotel w stylu „modernfolk” w którym mieliśmy przyjemność przebywać po Hotelu Piwniczna http://enjoye.pl/hotels/hotel-piwniczna-spaconference-relaks-nad-brzegiem-popradu/ oraz Hotelu Skansen w Sierpcu http://enjoye.pl/hotels/873/, ale tutaj to połączenie tradycji z nowoczesnością znalazło najlepszą oprawę. Pierwsze kroki skierowaliśmy oczywiście do recepcji, gdzie bardzo sympatycznie i profesjonalnie zorganizowano nam pobyt. Pozdrawiamy serdecznie, tym szczególniej, że udało się nasz pobyt bez problemu przedłużyć.

Na początek dostaliśmy domki dwuosobowe – sypialnia, łazienka i pokój dzienny z aneksem kuchennym. Domki czyściutkie, wyposażone w niezbędny sprzęt w stylu nowoczesno-góralskim. Co ważne – bardzo wygodne materace na łóżkach. I jeszcze rzecz, za którą zawsze można nas kupić, czyli kominek. W jednym domku w formie tradycyjnej, w drugim „koza”. Warto przy tym dodać, że pali się w nich brykietem, dzięki czemu rozpalenie ognia nie stanowi problemu nawet dla największej łąjzy. Kolejną dobę spędziliśmy w domku czteroosobowym, gdzie jedna sypialnia mieściła się na antresoli, a zalety domku takie same jak w „dwójkach” tylko oczywiście więcej miejsca.

Gdy już się zainstalowaliśmy powędrowaliśmy na kolację do hotelowej Restauracji Ferula. Co tam przeżyliśmy opisujemy tutaj http://enjoye.pl/restaurants/1770/ ale musimy przynajmniej napisać, że Szef Kuchni Krystian Szymaniewicz stworzył tam absolutną kulinarną perełkę. To jedna z najlepszych restauracji w jakich jedliśmy.

Jedna rzecz, która trochę w tym fantastycznym miejscu kuleje to strefa spa. Obiekt się rozbudowuje i jest coraz popularniejszy i domek służący za strefę relaksu jest zdecydowanie za mały na aktualne potrzeby. Mieści się tam malutka recepcja, niewielkie szatnie, pokój jacuzzi, strefa wypoczynku, sauenki sucha i mokra, kadź z zimną wodą, pokoik zabiegowy i bania na świeżym powietrzu. Gdyby korzystało z tej strefy parę osób, to jakoś można by się pomieścić, ale my trafiliśmy na większą imprezę, co pokazało, że strefę spa zdecydowanie należy powiększyć.

Skorzystaliśmy też z masaży, które o ile zostały wykonane poprawnie (choć masaż całego ciała oznaczał w tym przypadku tylko nogi i plecy) to odbywały się one w pokoiku, gdzie zza drzwi docierały wszelkie odgłosy trwającej imprezy. Do tego muzyka, przez którą męska część Enjoy chciała z rozpaczy zjeść ręcznik… Podobno, na szczęście, zabiegi mają być przeniesione do głównego budynku, zaś koszmarna muzyka wynikała z życzeń imprezujących. Przez wzgląd na pozostałe, fantastyczne wrażenia wybaczamy 🙂

Parę słów o otoczeniu. Obiekt położony jest pięknie w lesie, na małym wzgórku, a za drzewami przebłyskuje rzeka Lubaczówka i jakiś mały zalewik, który zamierzamy zbadać latem. Tak, właśnie latem, bo jeżeli tylko uda się dopaść wolne miejsca, to latem tu wrócimy, bo jak sobie wyobrazimy co tu się dzieje latem to… 🙂 A na razie Bacówka Radawa trafia na listę naszych ulubionych miejsc.

Enjoy!

*Hotel przyjazny dzeciom

*Hotel przyjazny zwierzętom

Komentarze: 4


4 comments on Bacówka Radawa – perełka w leśnych ostępach.