Cukiernia Sowa Apartamenty, Toruń – nie tylko na słodko…
  • 24 sierpnia 2017 21:40
  • 0

To, że Toruń piernikiem płynie, to już wiadomo, ale można w nim skosztować także innych słodkości, które kuszą oko w Cukierni Sowa na rynku Staromiejskim.

Cukiernia Sowa w tej lokalizacji stworzyła prawdziwe kombo. Mamy tam cukiernię, restaurację, pizzerię i, na samej górze kamienicy, apartamenty. To właśnie świetna lokalizacja i ładne zdjęcia na booking.com zwabiły nas do tego miejsca w celach noclegowych. Lokalizacja tak jak wspomniałam jest bardzo dobra. W samym centrum, na rynku, także do głównych atrakcji Torunia jest stosunkowo blisko.

Do apartamentów przechodzi się przez cukiernię, także droga „do łóżka” wodzi na pokuszenie 😉. Całe sowowe kombo ulokowane jest w kamienicy, także na windę nie mamy co liczyć. Po wdrapaniu się po dość stromych schodach docieramy do małej recepcji, stamtąd już mamy „żabi skok” do któregoś z pokoi. Nam przypadł apartament „Imbirowy”. Zgodność oryginału z opisem i ze zdjęciami w zasadzie się pokrywała. Spory pokój, z dużym łóżkiem, niewielkim aneksem i dość przestronna łazienka. Czysto.

Teraz trochę minusów: brak klimatyzacji (podobno konserwator zabytków nie zgadza się na zamontowanie). Może warto by było pomyśleć o jakichś fajnych wentylatorach, które ulżą gościom w upalne dni. Wyposażenie aneksu to kolejny minus. Powiedzieć, że jest ono podstawowe, to duże nadużycie. Pierwszy raz spotkałam się, żeby w aneksie nie było ani jednego kieliszka. Nie wiem czy to niedopatrzenie ze strony właścicieli, czy raczej lepkie lub niezdarne ręce gości pozbawiły aneks kieliszków.

Kolejny minus, w tym akurat apartamencie, to widok z okna. Prosto na mur. Nie da się ukryć, że wybierając to miejsce liczyłam raczej na tę druga stronę, z widokiem na Kopernika. Jeszcze jeden psikus – wszystko słychać! Schodząc prawie na sam dół, słyszałam jak moja towarzyszka suszy włosy w pokoju 😉 Nam to aż tak nie przeszkadzało, ale trzeba mieć na uwadze, ze jeżeli za ściana trafi się rozkoszne dziecię albo temperamentna para, to będziemy uczestniczyć w ich planie dnia. Uff z minusów akomodacyjnych to chyba tyle.

Duże brawa za śniadania serwowane w Cukierni Sowa. Nie jest to bufet, bo w przypadku kilku apartamentów z pewnością jedzenie umierające w bemarach nie sprawdziło by się. Do wyboru mamy kilka opcji: śniadanie tradycyjne, angielskie, fit, omlet i jajecznicę. Niby proste opcje, ale nienagannie wykonane, ze świeżych składników, bardzo ładnie podane i przede wszystkim pyszne. Jajecznica z grzybami, to jajecznica z grzybami, a nie jak w większości byśmy dostali z pieczarka. Szczerze, to takie śniadania wliczone w cenę pokoju to rzadkość. Plus za to, ze do śniadania można wybrać dowolna kawę, herbatę czy sok świeżo wyciskany.

Tym miłym akcentem bardzo bym chciała zakończyć, ale niestety muszę wspomnieć o jeszcze jednym tworze Sowy, który ulokował się w piwnicy. Mowa mianowicie o Pizzeri Sowa. Po pierwsze, jest to miejsce praktycznie niewidoczne, cała uwagę przyciąga napis Cukiernia i tłumy ludzi wchodzących piętro wyżej, właśnie na łakocie. Wnętrze pizzeri jest przyjemne – cegła, nienachalne dodatki, bardzo fajny piec w centralnym punkcie za barem i do tego bardzo sympatyczna obsługa. Jednak pizza z bólem serca stwierdzamy (próbowały cztery osoby) jest niejadalna. Coś złego stało się z ciastem. Niewyrośniete, miejscami przypalona, z okropnej jakości dodatkami.

Drodzy właściciele, dajcie szanse swojemu najmłodszemu dziecku. Zainwestujcie w reklamę, w dobre składniki, przyciągnijcie tam klientów, a tym samym dodajcie skrzydeł załodze schowanej pod schodami, bo w przeciwnym razie z tej mąki pizzy nie będzie. W każdym razie Wam Panowie z Pizzeri Sowa życzymy powodzenia, bo jesteście sympatycznymi i komunikatywnymi ludźmi!

Podsumowując, Cukiernia Sowa Apartamenty to fajny przystanek w Toruniu, ale na pewno nie w upalne dni.

Komentarze: 0