Hotel Heron, Sienna – piąta gwiazdka za położenie.
  • 7 stycznia 2017 20:35
  • 0

Nasza ocena 8/10

Hotel Heron w Siennej między Gródkiem nad Dunajcem, a Nowym Sączem to fantastycznie położony nad Jeziorem Rożnowskim pięciogwiazdkowiec. My trafiliśmy tam w środku śnieżnej zimy i siarczystych mrozów, ale nawet w takich okolicznościach miejsce prezentowało się pięknie. Budynek miły dla oka, o średnich gabarytach i ciekawie zstępujący do jeziora zapowiada przyjemny, bo mało tłoczny pobyt.

W środku, na wejściu – hotelowa elegancja ocieplona (dosłownie i w przenośni) pięknym, wielkim kominkiem w lobby. W lobby jest też porządnie wyposażony drinkbar obsługiwany przez bardzo kontaktowego i sympatycznego barmana. W ogóle okazało się, że obsługa jest zdecydowanie dużą zaletą tego miejsca. Cały personel jest uśmiechnięty, błyskawicznie pomocny i profesjonalny a przy tym sympatyczny.

Pokój dostaliśmy spory, nowoczesny, ale bez szału w wystroju, z elegancką łazienką i wygodnym łóżkiem. Niestety, były tam też minusy, które mocno podkopały komfort naszego pobytu, ale o tym za chwilę.

Przetestowaliśmy w pierwszej kolejności strefę wellness/spa. Ładna, elegancka część basenowa ze średniej wielkości basenem, jacuzzi i wygodnymi leżakami. Niestety, woda w basenie trochę za zimna, jak na basen rekreacyjny (na sportowy byłoby akurat). Najciekawsze są tam jednak jacuzzi i śliczny basen na wolnym powietrzu z przepięknym widokiem na jezioro. Wyszliśmy na chwilę na zewnątrz na minus 14 stopni aby trochę przetestować te atrakcje, ale mróz skutecznie stanął nam na drodze. Część saunowa bardzo zacna – nastrojowy wystrój, trzy suche sauny i łaźnia oraz grota solna, a także wygodne, ciekawie wpasowane w tę część kanapy do wypoczynku. Chyba najładniejsza część całego hotelu. Na tym samym poziomie jest też fitness z wysokiej klasy wyposażeniem (bieżnię przetestowaliśmy).

Kolejnym punktem programu była wizyta w pokoiku zabaw dla dzieci. Niewielki on niestety, z podstawowym wyposażeniem, można o nim powiedzieć tylko tyle, że jest. Zdecydowanie jedynie ładnie się prezentuje, bo sprzętów do zainteresowania tam maluchów w przedziale wiekowym naszej córki, jest tam niewiele.

A na koniec kolacja w działającej w hotelu Restauracji Sienna. Ceny pięciogwiazdkowe, czyli słone, ale na szczęście osłodzone nam zostały jakością i smakiem potraw. Zamówiliśmy na początek klarowny żurek z przepiórczym jajkiem, kluseczkami chrzanowymi i kiełbaską jagnięcą i bulion czosnkowy z soczewicą i boczniakiem. Żurek cudny – kwaśny smak pięknie komponował się ze smakiem kiełbaski i delikatnym jajkiem. Bulion czosnkowy lekki, aromatyczny, ale bez dominacji smaku czosnku, z pomysłową wkładką z soczewicy. Na dania główne wybraliśmy chrupiące kotlety cielęce z puree truflowym i glazurowanymi burakami oraz gładzicę z ratatuille i sosem z białego wina. Kotlety miękkie, soczyste w środku, chrupiąca panierka, super puree, burak i pyszny sos. Gładzica dobra, w towarzystwie bardzo dobrze zrobionych warzyw i z ciekawym sosem, ale zdecydowanie najlepszym daniem wieczoru były kotlety. Na początek pojawiło się też małe, ale eksplodujące smakiem amuse bouche w postaci foie gras. Wszystko serwowane z klasą i elegancją i pięknie podane. Uszanowania dla kuchni pod wodzą Szefa Krzysztofa Małochy.

Na koniec minusy. Niestety, duże, balkonowe okno przeraźliwie nieszczelne, co sprawiało, że po podłodze pełzał piwniczny wręcz chłód. W hotelu tej klasy rzecz nie do przyjęcia. Dogrzaliśmy sobie pokój porządnie, więc nie zdecydowaliśmy się w końcu na zmianę pokoju, ale poczucie komfortu mocno nam spadło. Dodatkowo aby woda w kranie przy umywalce stała się ciepła należało spuścić ilość bliską zawartości pobliskiego jeziora oraz zapuścić w łazience korzenie, zakwitnąć i rozpocząć owocowanie. Z prysznicem, na szczęście, i o dziwo, nie było żadnych problemów. Te lekko irytujące przygody oraz uboga oferta dla dzieci każą nam stwierdzić, że Hotel Heron to cztery porządne gwiazdki, a z tą piątą możemy się ostatecznie zgodzić za położenie, obsługę i kuchnię.

Komentarze: 0