Hotel Lipowy Most, Krynki pod Supraślem – przyzwoicie w środku puszczy.
  • 23 października 2016 20:14
  • 0

Nasza ocena 6/10.

Nasz krótki urlopowy wypad postanowiliśmy zakończyć na Podlasiu, które lubimy tak samo, jak Mazury. Postanowiliśmy zagłębić się w ostępy Puszczy Knyszyńskiej między Supraślem, a Krynkami i odwiedzić hotel Lipowy Most Golf Park & SPA. Dojazd do hotelu, choć miły dla oka, bo przez puszczę, do najprzyjemniejszych nie należy – 6 km średnio równej szutrówki. Po porządnym wytrzęsieniu się trafiamy na wielką, leśną polanę, gdzie nad pięknym stawem usadowił się budynek hotelowy. Na szczęście ktoś pomyślał aby gabaryty i kształt budynku nie gryzły się z puszczańskim otoczeniem.

W środku hotel przyjemny, o ciemnym wystroju części ogólnej i i czystych i na jasno urządzonych pokojach. Nam trafił się z widokiem na las i wodę, co było bardzo miłym elementem dodatkowym. Obsługa podeszła do nas profesjonalnie, bo zjawiliśmy się przed dobą hotelową, ale po 10 minutach dostaliśmy pokój. Widać, że w hotelu często organizowane są imprezy i my również na taką się nadzialiśmy, ale pokój dostaliśmy z dala od zgiełku, przez co zupełnie nie odczuliśmy związanego z tym dyskomfortu. Wpadliśmy oczywiście do części spa/wellness. I tu zaskoczenie – żywego ducha z obsługi, odpalona sucha sauna, na basenie dwa leżaki, z których skorzystaliśmy i generalnie głucho wszędzie. Relaksacyjna muzyka w części Spa była, ale do basenu niestety nie docierała. A miejsce urządzone całkiem atrakcyjnie – trochę elementów orientalnych, trochę „żeglarskich”, taras na wolnym powietrzu z jacuzzi i wszystko z widokiem na staw i las, tylko jakoś smutno i cicho… Miejmy nadzieję, że tak nam się przypadkiem trafiło. I byłby to całkiem przyzwoity pobyt, gdyby nie śniadania. Niestety, tu organizacja leży. Po przyjściu kilka minut po rozpoczęciu śniadań okazało się, że grupa, która wcześniej zeszła wymiotła wszystko, jak szarańcza. Hotel powinien być przygotowany na takie sytuacje i na bieżąco uzupełniać braki, ale zauważyliśmy tylko jedną panią z obsługi na Sali, więc co ona biedna miała począć… Ten element zdecydowanie do poprawki. No i więcej klimatu w strefie wellness, bo trochę tam straszy. Poza tym, mocne trzy gwiazdki ze wskazaniem do góry. Warto przy tym dodać, że hotel bardzo rozsądny cenowo.

Jeszcze słowo o otoczeniu: na terenie obiektu jest pole golfowe, a w promieniu kilkunastu kilometrów mamy dostępną mozaikę kulturową Podlasia. Można zajrzeć do Supraśla, gdzie w potężnym, prawosławnym monasterze urządzone jest duże muzeum ikon. Można też podjechać w okolice Kruszynian i zwiedzić tatarski zakątek naszego kraju – mały zabytkowy meczet, zabytkowy Mizar (cmentarz) i rzucić okiem na oferowane przez społeczność tatarską atrakcje rozrywkowo-kulinarne.

Komentarze: 0