Hotel Sobienie Królewskie Golf & Country Club, pod Górą Kalwarią – potencjał to jeszcze trochę mało.
  • 27 października 2016 22:34
  • 0

Nasza ocena 6/10

Mały wypad służbowy stał się okazją do odwiedzenia Hotel Sobienie Królewskie Golf & Country Club**** około 15 km od Góry Kalwarii. Pierwsze wrażenie całkiem sympatyczne. Obiekt położony na uboczu, typu pałacowo-dworkowego, w przestronnym parku. W środku, na wejściu, też przyjemnie – czerń i biel, żadnych obscenicznych reprodukcji martwych natur i szlacheckich „przodków” lub kapiących złotą farbą sztukaterii. Miłe wrażenie przybladło w pokoju. Dostaliśmy niewielki pokoik, z wyposażeniem spartańskim i łazienką, która, choć czysta, błaga o odświeżenie. Jak na hotel czterogwiazdkowy zdecydowanie słabo, bardzo słabo. Przy okazji wyszedł mały problem z kanalizacją – odpływ w brodziku zapchany. Powędrowaliśmy więc do części spa. Niestety, okazało się tam, że hotel ma nie „mały”, a poważny problem z kanalizacją, o czym informował smród ciężki do zwalczenia przez biedną panią z recepcji. W tym miejscu pozdrawiamy serdecznie, bo pani była miła i pomocna, w dodatku pożyczyła nam ładowarkę. 

Gwoździem wizyty była jednak oferta spa i masaże wykonywane przez panią z Dalekiego Wschodu, na oko Tajkę. Dość powiedzieć, że to było genialne i profesjonalne. Hotel zapunktował u nas ofertą masażu dla kobiet w ciąży, z czego żeńska część Enjoye skwapliwie skorzystała. Samo spa urządzone przytulnie, z odpowiednio dobraną i dyskretną muzyką i oświetleniem. Byłoby idealnie, gdyby nie ta nieszczęsna kanalizacja…

Sprawdziliśmy też część wellness. Właściwie to sprawdziliśmy, że nie ma części wellness. Jest basen, bardzo przyzwoity – dość spory (jak na hotel), z wodą o właściwej temperaturze i z ratownikiem (plus za dbałość o bezpieczeństwo). Mogło by być tam tylko nieco przytulniej – jakieś „gadźety”, oświetlenie mniej nachalne, palma w donicy przynajmniej i byłoby milej… Gdzie jednak w tym czterogwiazdkowym obiekcie podziały się inne propozycje, a przynajmniej jakakolwiek sauna ? A miejsca na to jest tam tyle, że batalion czołgów można zaparkować. Szkoda… Z restauracji nie udało się skorzystać, ale śniadania w hotelu pomyślane zostały z głową i są proponowane zestawy śniadaniowe, jeżeli jest mniej gości i szwedzki stół byłby bez sensu. Hotel podobno oferuje sporo „okolicznych” atrakcji – konie, balony, pole golfowe, ale niestety z uwagi na pogodę nie mieliśmy możliwości ani zobaczyć, ani tym bardziej skorzystać. Potencjał w hotelu zatem ewidentnie jest, ale przydałoby się ofertę uatrakcyjnić i pomyśleć nad odświeżeniem pokoi, bo ten który dostaliśmy na cztery gwiazdki zdecydowanie nie zasługiwał.

Komentarze: 0