Hotel Willowa, Lublin – skrywa prawdziwy skarb…
  • 11 grudnia 2016 20:27
  • 1

Nasza ocena 7/10

Hotel Willowa w Lublinie, to mały, kameralny obiekt, ale na krótki przystanek w podróży nadaje się z pewnością. Wystrój hotelu to zdecydowanie nie nasz styl i upodobania, ale cena za pokój jest na tyle przystępna (booking ok. 110 zł-150 zł), że można przełknąć brak designu odpowiadającego nowinkom i po prostu cenić sobie kameralność i cenę. Pokój był przyzwoity, z wygodnym łóżkiem i sporą łazienką, dostosowaną do potrzeb osób niepełnosprawnych. Jest też winda dla osób niepełnosprawnych, zatem za to plus dla hotelu.

Tak jak wystrój hotelu nas specjalnie nie urzekł, tak z całą pewnością zostaliśmy zaskoczeni, i to bardzo, bardzo pozytywnie, kuchnią. Szef kuchni Sławomir Obel, to kolejny bardzo zdolny kucharz w naszym mieście. Karta, jak się dowiedzieliśmy jest sezonowa, zmienia się co trzy miesiące, za co duże brawa. Miło słyszeć, że co raz więcej kuchni bazuje na sezonowych produktach, dostępnych o danej porze roku. Obecnie w Willowym gości menu zimowe.

My zamówiliśmy, krem z buraka i krem z borowików. W większości, kremy, które mieliśmy okazję kosztować były przez nas określane mianem „aksamitnych”, ale dopiero po tej degustacji słowo to nabrało odpowiedniego brzmienia. Oba kremy były tak aksamitne, lekkie i naprawdę doskonałe, że nie sądziliśmy, że kiedyś będziemy się tak zachwycać zupami. Na danie główne wybraliśmy policzek wołowy z puree ziemniaczanym z wasabi, karmelizowanym burakiem i sosem z portera oraz polędwiczkę wieprzową sous vide z gratin dauphinois (zapiekanka z ziemniaków), grillowaną cukinią i sosem musztardowym.

No cóż, po zupach spodziewaliśmy się, że na pewno będzie smacznie, ale było o wiele bardziej niż smacznie, było po prostu pysznie. Mięsa przyrządzone były idealnie, miękkie, rozpływające się w ustach, do tego świetnie, aromatyczne sosy, wszystko kompletne w 100%, jak dla nas oba dania 10/10. Nawet puree z wasabi, którego żeńska część Enjoy się obawiała ze względu na ewentualną ostrość, było tak przyrządzone, że nie sposób go było nie zjeść w całości. Pysznie, pysznie i jeszcze raz pysznie.

Zdecydowanie żałujemy, że tak późno trafiliśmy do Willowego, postaramy się to nadrobić i przetestować menu o każdej porze roku.  Hotel Willowa posiada prawdziwą kulinarną perełkę. Gorąco polecamy, wstąpcie i spróbujcie!

Enjoy!

 

Komentarze: 1


One Response to Hotel Willowa, Lublin – skrywa prawdziwy skarb…