Manor House, Chlewiska pod Szydłowcem – miejsce z innej planety.
  • 20 października 2016 23:32
  • 0

Nasza ocena 10/10

Manor House w Chlewiskach pod Szydłowcem – to obiekt z innej planety. To będzie krótka relacja z obiektu jedynego w swoim rodzaju:
W chwilę gdy zamykają się za nami drzwi wkraczamy do klimatycznej krainy całkowitego odprężenia. W tym hotelu wszystko cieszy każdy zmysł – piękne wnętrza, zapachy, delikatna, relaksacyjna muzyka w tle, przyciemnione oświetlenie, hotelowe zakamarki… nawet kibelki są desinerskimi mini dziełkami. Dostaliśmy sympatyczny pokój, ale zanim zdążyliśmy się rozgościć, pojawiła się pani z obsługi i zaproponowała jeszcze ładniejszy i większy w tej samej cenie. Bardzo miła niespodzianka. Musimy to napisać – w łazience jest włącznik, pstryk i leci muzyka relaksacyjna 🙂 Spa niestety było obłożone i nie udało się skorzystać z zabiegów, ale równie dobrze można odprężyć się w łaźniach rzymskich. Są tam cztery sauny (bio, infra, parowa i fińska), tepidarium z ekranem, na którym wyświetlane są filmy przyrodnicze, duże jacuzzi, niewielki basen, lodowa kadź. prysznic wrażeń, a wszystko w przepięknej scenerii. Jest też basen – jak na warunki hotelowe ogromny (24m x 9m) i nie śmierdzi chlorem, ponieważ woda jest uzdatniana związkami srebra (jak gdzieś wyczytaliśmy), wyposażony jest w jacuzzi, rwącą rzekę, gejzery podwodne, podwodne masujące leżanki i siedziska, masażery karku i kręgosłupa.

Podsumowując, strefa wellness/spa to mistrzostwo świata. Cały obiekt to spory kompleks pałacowy, czyli park, termy zamkowe, stajnia (mieszkalno-restauracyjne) pałac (tam są również pokoje, ale wybierajcie budynek gdzie jest spa, ponieważ z pałacu trzeba przejść parkiem, a po takiej porcji relaksu nie ma się ochoty na łażenie po parku). Jest też wioska witalna, w której odbywają się seanse zdrowotnościowe, kamienny krąg, staw… W ogóle atrakcji małych i dużych jest tam tyle, że ciężko wszystko zliczyć. Obowiązkowo skorzystajcie z koncertu mis tybetańskich – kolejna niesamowita forma relaksu oraz zjedzcie pyszności w hotelowej restauracji, gdzie są najpyszniejsze racuchy na tej długości geograficznej. Można też posnuć się wieczorem po obiekcie i poodkrywać zakamarki – salki relaksu, miękkie fotele, stoły bilardowe, fitness, cuda oraz wianki.

Do Manor House pojechać trzeba, bo nawet jednodniowy pobyt tam potrafi zresetować jak tydzień pobytu gdzie indziej, aż trudno wrócić do rzeczywistości. BAJKA !

Enjoy!

*Dzieci od lat 12

Komentarze: 0