Olandia, Prusim – trochę Holandii w Wielkopolsce.
  • 16 września 2018 23:15
  • 0

W Olandii,

kilkadziesiąt kilometrów na zachód od Poznania, byliśmy w czasach kiedy jeszcze nie w głowie nam było blogowanie i była to wizyta bardzo miła. Tym razem, przy okazji pobytu w Wielkopolsce postanowiliśmy pokazać Olandię także naszej córce.

Ośrodek wypoczynkowy Olandia,

bo tak sami się określają to zrewitalizowany dawny folwark, zespół dworsko – parkowy. Obiekt, gdzie i terenu, i ciekawych miejsc sporo. Wszystko malowniczo usadowione nad brzegiem Jeziora nomen omen Kuchennego. Jest więc budynek dworski, gdzie znajdują się pokoje gościnne, nieopodal budynek gdzie znajduje się spa i winiarnia.

Dalej park i kilka budynków gdzie także znajdują się pokoje i sale konferencyjne, zabytkowy wiatrak, plaża, stajnia, plac zabaw, mini zoo, gdzie jest trochę zwierzaków w zagrodach – owce, kozy, osiołki, lama oraz miniaturowa wioska Olędrów, czyli holenderskich osadników na tych ziemiach. Terenu baaardzo dużo.

Co w środku?

W środku dworu pokoje „tematyczne”. „Rybak”, „Rolnik” to nazwy sugerujące, w jakim wystroju będziemy przebywać. W pierwszym byliśmy parę lat temu, drugi trafił nam się teraz. Oba dość surowe, ale przestronne. Poza tym w budynku są: sala konferencyjna, salka zabaw i restauracja.

Restauracja

serwuje potrawy przyzwoite. My na obiad zjedliśmy niezłe policzki oraz wątróbkę. Niestety, zupełnie nieapetyczne są za to śniadania. Wieje malizną, niezbyt ładnie wyglądają i jeszcze napój kawopodobny do tego. Szybko podziękowaliśmy. Nad tym elementem przydałoby się zdecydowanie popracować.

Ciepłe słowa należą się za to części SPA.

Wnętrze hołduje mennonickiej surowości, ale za to rustykalne dodatki skutecznie ocieplają „klimat”. Kłaniamy się obsłudze i Pani, która mimo, że kończyła pracę zgodziła się wymasować nasze styrane grzbiety. Bardzo profesjonalnie zresztą.

Dla dzieci

jest w Olandii duże pole do popisu. Są wspomniane sale zabaw i plac na świeżym powietrzu, ale przede wszystkim ogrom terenu, gdzie albo bawić się na plaży, albo wśród zwierzaków, albo myszkować po zakamarkach.

Miło było do Olandii wrócić. Trochę powspominaliśmy, trochę poganialiśmy z Małą, a trochę złapaliśmy relaksu. Może jeszcze kiedyś uda się wrócić?

Komentarze: 0