Sadyba Rozalin pod Poniatową – genius loci.
  • 7 kwietnia 2017 14:15
  • 2

Są takie miejsca, do których mamy słabość, które mają dla nas szczególne znaczenie, które, naszym zdaniem, są miejscami kompletnymi. Jednym z takich miejsc jest Sadyba Rozalin http://sadybarozalin.pl/ – formalnie gospodarstwo agroturystyczne, a nieformalnie – miejsce magiczne.

Sadyba to: przytulny dom, w którym dla gości dostępne są dwa pokoje podwójne i dwie „jedynki” oraz przeszklona weranda „konsumpcyjna” (o jedzeniu za chwilę), „Żabi domek”, czyli murowana chatka z salką imprezową na ok. 25 osób i rustykalnym apartamencikiem na poddaszu, murowany budynek kuchni oraz stodoła imprezowa, gdzie spokojnie można urządzać wszelkiej maści uroczystości na około 50 osób. Do tego dużo zielonego terenu z uroczo-tajemniczą rzeczką, labiryntem z tuj oraz dwie sadzawki – mała w obrębie gospodarstwa i spora na obrzeżach gospodarstwa. Wokoło zielono, sielsko, pięknie… Nas to miejsce tak ujęło, że dwa lata temu zorganizowaliśmy w Sadybie swoje wesele w stylu garden party.

Najważniejszym elementem tej pięknej układanki jest jej właściciel Mirosław Gołoś, który wyczarował to miejsce, a przede wszystkim hołduje w pełni zasadom staropolskiej gościnności. A ma czym hołdować! Możemy powiedzieć śmiało, że Mirek to prawdziwy czarodziej i pasjonat smaków. Przy czym wizytując Sadybę spodziewajcie się świeżych, lokalnych, tradycyjnych produktów, ale sporządzone w sposób niebanalny, nowoczesny niemalże. Ulubione przez nas połączenie tradycji z nowoczesnością.

Właściciel Sadyby stawia mocno na własne produkty. Mieliśmy przyjemność zajrzeć do spiżarni, gdzie półki uginają się od chutneyów, marmolad, humusów i przecierów różnych kolorów i smaków opatrzonych logiem Sadyby. Jeżeli chcielibyście spróbować, to można spotkać Mirka ze swoimi produktami w każdą sobotę na bazarku ekologicznym przy ul. Lubartowskiej 77 w Lublinie. Jeżeli jednak zdecydujecie się na wizytę w Rozalinie (po wcześniejszym umówieniu) to doświadczycie karuzeli smaków od azjatyckiej egzotyki, przez angielski sznyt, staropolską obfitość i francuską delikatność. Ostrzegamy też, że nie sposób przestać jeść!

Jak już wcześniej wspomnieliśmy, w Sadybie można również zorganizować różnego rodzaju uroczystości. My zdążyliśmy dotąd zorganizować wesele i urodziny naszej latorośli. Wszystko w atmosferze sielskiej, uroczej i przesmacznej. To miejsce ma jakieś genius loci, które sprawia, że wszystko się tam udaje i dobrze komponuje.

Zajrzyjcie do Sadyby Rozalin, poznajcie niezwykle kontaktowego i sympatycznego czarodzieja smaków Mirka i zachwyćcie się tym miejscem.

Enjoy!

Komentarze: 2


2 comments on Sadyba Rozalin pod Poniatową – genius loci.