Talaria Resort & Spa, Trojanów – uskrzydlony brylant.
  • 5 września 2017 11:12
  • 0

Nasza ocena 10/10

Talaria Resort & Spa w Trojanowie to miejsce, które dotąd odwiedziła żeńska część Enjoye, zaś dla męskiej była do pewnego czasu niedostępna. Dlaczego? Ponieważ początkowo Talaria funkcjonowała jako obiekt tylko dla kobiet. W pewnym momencie jednak mężczyznom zapalono tam zielone światło, choć weekendy nadal są wyłącznie dla pań. Postanowiliśmy to wykorzystać i jak na skrzydlatych butach Hermesa, które zwą się właśnie talaria, pomknęliśmy na miejsce.

Talaria (w połowie drogi między Lublinem, a Warszawą) położona jest pośród starych drzew, otoczona pięknymi stawami, niczym błyszcząca wyspa pośród dzikiej przyrody. Na pierwszy rzut oka to bardzo kameralne miejsce i choć w pałacyku i oficynie pomieści się 64 osoby, to takie wrażenie kameralności towarzyszyło nam przez cały pobyt. Nie będziemy ukrywać, że to zawsze dla nas zaleta.

Pokój, a właściwie dwupokojowy apartament, dostaliśmy właśnie w pałacyku. Apartament o nazwie „Królowe stylu” przestronny, gustownie urządzony w stylu klasyki w nowoczesnym wydaniu, w czerni i bieli. Łazienka to właściwie duży, elegancki pokój kąpielowy. Sypialnia przytulna, elegancka, z dużym, choć nieco zbyt miękkim łóżkiem. Miło, bardzo miło…

Najpierw spacer. Terenu duuużo, bardzo dużo. I wszelkich ciekawostek moc. Rzeczka i kanaliki, mostki i stawy, gdzie można trochę popływać łódką. Nad stawem romantyczna „altana” oraz coś na kształt witalnej wioski. Tak przypuszczamy, bo z powodu aury niestety atrakcja była niedostępna, ale wypatrzyliśmy podgrzewaną kadź pod chmurką, beczki z siedziskami oraz tajemniczą chatę.

Potem plac zabaw, trochę ogrodu zadbanego, a dalej ogrodu dzikiego, gdzie urządzono też mini zoo. Są gęsi, kaczki, strusie emu, barany, inne ptactwo, króliki, pawie, a nawet świnie i to te wcale nie ozdobne. Dla malucha jak znalazł.

Dalsze kroki skierowaliśmy do urządzonej w podziemiach pałacyku części wellness/spa. Niestety, z zabiegów nie udało się skorzystać, bo grafik był pełny, ale za to rzetelnie przetestowaliśmy część wellness. Trzeba napisać, że to jedne z ładniejszych wellness, jakie odwiedziliśmy. Ładny i spory basen, obok zacnych gabarytów basen z ciepłą wodą i gejzerami. Wszystko ładnie podświetlone. Obok część saunowa z sauną infra i nowoczesną sauną suchą zmyślnie „podlewaną” przez kołowrót. Do tego miejsce z kadziami i natryskami. I znów, bardzo ładnie wszystko zaaranżowane. W nieco innym miejscu jest jeszcze łaźnia parowa i, wisienka na torcie, biosauna ziołowa. W tle relaksacyjna muzyczka. Cudnie!

Oczywiście zbadaliśmy Talarię także kulinarnie. W pakiecie mieliśmy ceviche z łososia, ossobuco i dodatkowo kurczak z menu dziecięcego. Ceviche brzmiało normalnie, a okazało się przystawką bardzo orzeźwiającą i ze smacznym (!) łososiem, co nie często się trafia. Ossobuco to również bardzo pozytywne zaskoczenie. Mięso przyrządzone w punkt, warzywka z odpowiednio cytrusowym posmakiem i pyszny gwóźdź programu, czyli szpik. Wszystko zaserwowane sprawnie i z uśmiechem.

Skoro jesteśmy przy obsłudze. Krótko pisząc – brawo! Ekipa Talarii to profesjonalni, uśmiechnięci i bardzo uczynni ludzie, których serdecznie, gremialnie pozdrawiamy! Właścicielom zaś gratulujemy pracowników.

A teraz kilka minusów, które paradoksalnie wymieniamy z całą przyjemnością. Dlaczego z przyjemnością? Bo to relacja z miejsca niemalże idealnego, a po wyeliminowaniu kilku łatwych do usunięcia drobiazgów słowo „niemalże” będzie całkowicie nie na miejscu. Pierwszy feler to zapachy z kuchni, które przedostają się do spa przez klatkę schodową. Warto by pomyśleć nad drzwiami w miejsce zasłony i problem z pewnością zniknie. Do tego miejscami dostrzegliśmy problemy z czystością. W pokoju problemu nie było, ale na „częściach wspólnych”, szczególnie na owej kuchennej klatce, już tak. Poza tym… No właśnie, nie ma „poza tym”. To już koniec wyliczanki. Lubimy tak nie móc się do czegokolwiek przyczepić.

Talaria Resort & Spa to takie miejsce, za którymi ciągle gonimy w naszych podróżach. Takie, które pozwoli się nam w sobie zatopić i nikt nie będzie nam w tym przeszkadzał, takie, które zabierze nas w podróż w inny czas i miejsce, na inną planetę. I zawsze cieszymy się jak dzieci, gdy takie miejsce znajdziemy. Tu chcemy wracać. Będziemy wracać. I wracać…

*miejsce przyjazne dzieciom i zwierzętom.

Enjoy!

Komentarze: 0