Uroczysko Zaborek, Janów Podlaski – sielsko, ale czy anielsko ?
  • 4 października 2016 21:16
  • 0

Nasza ocena 6/10

Jakiś czas temu mieliśmy okazję spędzić w miłym towarzystwie trochę czasu w Pensjonat „Uroczysko Zaborek” pod Janowem Podlaskim. Znowu nasze ukochane Podlasie 🙂

Miejsce faktycznie urocze. Jest to urządzony na sporym kawałku ziemi mini-skansen, na który składają się m.in.: bielony, dziewiętnastowieczny dworek (w którym nocowaliśmy), wiatrak (w którym, jak się zdaje, również można zanocować), drewniany kościółek (wykorzystywany do wydarzeń artystycznych, głównie malarskich), duża, dziewiętnastowieczna chata oraz mała (jakby pokazowa chatka). Wokół las i spory staw. Sielsko, uroczo, spokojnie – okoliczności przyrody wręcz idealne.

W „Bielonym Dworku”, gdzie kwaterowaliśmy, na parterze mamy miejsce restauracyjno-imprezowe, zaś na piętrze i poddaszu pokoje. Każdy z pokoi trochę z innej bajki – jest pokój chiński, morski, portretowy i kilka innych, a każdy urządzony w stylu zgodnym z nazwą. Oczywiście standard pokoi jest pensjonatowy, ale wystrój i czyste łazienki to najważniejsze, co w takich miejscach potrzeba.

Potrzeba też porządnego jedzenia, ale tutaj, niestety, fajerwerków nie było. Miejsce wprost wymarzone na regionalne potrawy, lokalne produkty i „specjalności domu”, a tu i obiadokolacja i śniadanie bez polotu i, niestety, trącące malizną. Szkoda, bo liczyliśmy we czworo na regionalną wyżerkę. Do tego jeszcze niemiła niespodzianka i zgrzyt w postaci sztywnej postawy i braku zgody właścicieli na rozpalenie ogniska (w miejscu do tego przeznaczonym, wyposażonym nawet w kije do pieczenia kiełbasek) i czar niestety niebezpiecznie zaczął pryskać. Na szczęście zorganizowaliśmy sobie miły wieczór we własnym zakresie, ale z drugiej strony doba hotelowa w pensjonacie w cenie trzygwiazdkowego hotelu raczej powinna zobowiązywać szefostwo do elastyczności. Podsumowując: miejsce piękne, ale chyba warto pomyśleć nad podejściem do gości.

Komentarze: 0