Nadbużańska Cisza, Matcze – raj na skraju kraju.
  • 6 sierpnia 2018 19:54
  • 0

Ciągnie nas ostatnio do Buga,

a przede wszystkim do niezadeptanej turystycznie dziczy, gdzie czas płynie inaczej. Szukamy więc żmudnie, a ostatnie poszukiwania zawiodły nas do miejsca zwanego Nadbużańska Cisza. Domy Wakacyjne nad Bugiem. 

Na mapie – koniec świata. Okolice Horodła, czyli najdalej na wschód wysunięty kawałek kraju i miejscowość Matcze. W to nam graj! Przyjechaliśmy na miejsce, gdzie przywitały nas trzy ładne domki, wiata grillowa, miejsce basenowo-saunowe (a właściwie baniowe), a przede wszystkim Właścicielka obiektu – Pani Magda. Serdeczna Gospodyni oprowadziła nas po atrakcjach i koniecznościach obiektu, a na koniec zaprowadziła do domku. Dostaliśmy domek o nazwie

Filonka.

To ładna chałupka z dwiema dwuosobowymi sypialniami, pokojem dziennym (z kanapą na której zmieszczą się jeszcze dwie osoby), aneksem kuchennym (gotujemy sobie sami), łazienką, kozą do ogrzewania lub powiększania romantyzmu i sporą werandą do biesiadowania. Wszystko co do życia potrzebne jest na wyposażeniu, właściwie oprócz ręczników – te trzeba zabezpieczyć we własnym zakresie, ponieważ Gospodyni jest eko i ogranicza zużycie detergentów. Telewizora brak. I dobrze! Kto by tam w takich warunkach gapił się w pudło…

Gdy już się rozgościliśmy, to popędziliśmy do wspaniałej atrakcji tego miejsca, czyli do basenu. Właściwie jest to

Strefa basenowo-baniowa.

Miejsce otoczone jest wysokim płotem, krzewami oraz dwoma budynkami. W jednym śliczne i przytulne miejsce do biesiadowania – na oko ponad 20 osób się zmieści. W drugim przepiękna, ozdobna bania. Już teraz ostrzymy sobie zęby na wydarzenia z saunamajstrem, które w Nadbużańskiej Ciszy odbywają się cyklicznie.

Na środku tego intrygującego miejsca posadowiony jest basen. Mniej więcej 8m x 3m. Da się i popływać, i pomoczyć, i podryfować na, dla przykładu, gumowym jednorożcu. Wygodne leżaki są, parasole, pompka do basenowych gadżetów też. Idealne warunki do nicnierobienia.

Jest też wspomniana wiata grillowa i miejsce na ognisko. Drewno dostępne na miejscu.

Nadbużańska Cisza

to również Bug, który wolno płynie nieopodal. Można sobie uciąć spacer, pogapić się na piękną rzekę, obejrzeć bociany białe albo poszukać czarnego, który podobno w tych rejonach bytuje. I rzeczywiście cisza, prócz pożądanych odgłosów przyrody. Tylko weźcie na spacer swoje dokumenty, żeby Straż Graniczna nie wysyłała kawalerii 😉

Takich miejsc szukamy. Kiedy takie miejsca znajdujemy czujemy się szczególnie, jak już kiedyś pisaliśmy, jak Carter przy grobowcu Tutanchamona. Jest pięknie, sielsko, cicho, nadbużańsko i w ogóle naj, a to wszystko tylko 120km od Lublina. Wrócimy z całą pewnością!

Enjoy!

Komentarze: 0