Piękna Pszczoła, Lublin – najgorszy klub w mieście!
  • 10 marca 2018 10:38
  • 0

Skandal!

Tego powinni zabronić! Już przed otwarciem klubu towarzysko-muzycznego Piękna Pszczoła wiedzieliśmy, że będzie to najgorszy klub w mieście. Zresztą menagment klubu bez cienia zażenowania rozgłaszał takie wieści. Dlatego z wielką ekscytacją czekaliśmy na „Zamknięte otwarcie” tego żenującego miejsca i cóż powiedzieć, potwierdziły się nasze najgorsze obawy.

Oferta.

Powiedzmy sobie szczerze – woła o pomstę do nieba, ale z kronikarskiego obowiązku wymieńmy: wódka jest zimna, podobnie jak piwo, a nawet prosecco. Masakra! Przecież od tego można nabawić się zapalenia gardła! Oczami wyobraźni widzimy tę masę pozwów od rozchorowanych klientów. Próbowaliśmy ogrzać nasze wyziębione gardła zamawiając kebaba (oczywiście tylko prawdziwego). Nie dostaliśmy. A już zupełnym przegięciem jest to, że w tym klubie do drinków dolewa się alkoholu!

Muzyka.

Już na samym wejściu w uszy uderzyły nas przyjemne dźwięki. Powiedzieliśmy sobie „trudno, jakoś to zniesiemy”. Ale bądźmy szczerzy, jakbyśmy chcieli posłuchać przyjemnej muzyki, to poszlibyśmy na koncert. A tutaj? Tragedia! Ani zaśpiewać Oczy zielone, ani nawet Miłość w Zakopanem… Podobno otwarcie klubu miała uświetnić Martyna Zenoniuk i co? Oczywiście okazało się to plotką, zapewne rozpuszczaną przez dwóch nieudolnych menadżerów (jeden to jakiś naukowiec, a drugi to szerzej nieznany estradowy wycieruch) tego godnego pożałowania miejsca. Przez to wszystko musieliśmy zostać i świetnie się bawić przez cały wieczór, a wcale nie mieliśmy takiego zamiaru. Można było od razu nas uprzedzić, że będzie fajnie, a nie tak znienacka! To przez Was się nie wyspaliśmy!

Wystrój.

Zdecydowanie podkreśla najgorszość tego miejsca. Pytamy – gdzie portrety polskich królów? Gdzie szklana kula pod sufitem? Przydałyby się jakieś kanapy obite miłym, czerwonym pluszem, albo przynajmniej krzesła złote. Nawet dziewczyn w klatkach nie ma, nie mówiąc już o plastikowych hostessach. W zamian dostajemy sympatyczne, artystyczne wnętrze w którym miło posiedzieć. Hola, hola! To klub taneczny podobno, tańczyć trzeba, a nie „posiedzieć”. I jeszcze ta nowoczesna sztuka. Do muzeum se idźta z to sztuko!

Ogólne wrażenia.

Podsumowując: jak obiecali, tak zrobili. Piękna Pszczoła to najgorszy klub w mieście! Zero discopolo, brak kebabów, napoje zimne i to beznadziejne wrażenie, że ludzie w tym klubie są dla siebie mili i dobrze się bawią. Jak w takich warunkach oklepać kogoś po mordzie? Jak narobić obory w tak niesprzyjających warunkach? NASZA NOGA JESZCZE WIELOKROTNIE W TYM KLUBIE POSTANIE!!!

PS. Ażeby oddać fatalność tego miejsca, zdjęcia też zrobiliśmy do dupy.

Komentarze: 0