Restauracja Ferula, Bacówka Radawa – niebiański zakątek w środku lasu.
  • 12 listopada 2016 18:43
  • 0

Restauracja Ferula w Bacówce Radawa, zapewniła nam w ten weekend niesamowite doznania. Spróbowaliśmy wielu dań z karty i musimy szczerze napisać, że kucharz z Feruli to istny magik!

Ale po kolei: Pierwszego dnia na naszym stole pojawiła się zupa rybna, tatar, oscypek grillowany, krewetki, hamburger, miecznik i łosoś. Zupa rybna, nie tylko rybna z nazwy, z dużą ilością kawałków ryb, sam wywar bardzo wyrazisty a zupa oryginalnie podana. Tatar – świetny, i to chyba wystarczy w temacie, bo cóż można napisać o tatarze pierwszej klasy. No chyba, że jeszcze dodamy, że porcja była bardzo zacna. Druga przystawka w postaci oscypka – dobra, ale zdecydowanie została przyćmiona przez tatary.

Rybny „set” dań głównych nas nie zawiódł. Miecznik – poezja, rewelacyjnie zgrillowany, przyprawiony. Przy czym tutaj pewna ciekawostka – danie zawierało dwa kawałki ryby, podane jeden na drugim. Pierwszy przyrządzony w taki sposób, że rozpływał się w ustach, drugi zaś był jędrny i mięsisty. Jeżeli to przypadek, to radzimy go wprowadzić w życie, a jeżeli zabieg celowy to CZAPKI Z GŁÓW ! Nie dość, że pysznie to jeszcze z konceptem! Łosoś delikatny, niewysuszony – taki jak powinien być. Krewetki pyszne, nieprzeciągnięte i zdecydowanie w ilości maxi. Jedyny minus, to grzanka podana do krewetek (za bardzo przesiąknięta tłuszczem), ale usłyszeliśmy, że to sytuacja wyjątkowa i zazwyczaj grzanka jest grillowana, także nie ma szans przejść smakiem tłuszczu. Malutki wypadek przy pracy. Hamburger niby klasyczny – proste dodatki, ale wykonany był perfekcyjnie, chrupiąca bułka, dobrze przyrządzone mięso i świeże dodatki.

Zachwyceni pierwszym dniem, następnego nie szukaliśmy nawet innej restauracji w okolicy, od razu wiedzieliśmy gdzie się udać. Tym razem zamówiliśmy golonkę (poleconą przez Pana kelnera), makaron z borowikami, carpaccio wołowe z serem kozim i tradycyjnie nie oparliśmy się tatarom. Golonka hmm… niebiańska, odchodząca od kości na samo spojrzenie i w dodatku pięknie podana, makaron z borowikami – aksamitny sos, duża ilość grzybów, całość delikatna w smaku, wołowina na przystawkę – rozpływała się w ustach, bez dodatków również by się obroniła. Kuchnia w Bacówce to istna bajka, a kucharz czaruje smakami jak najlepszy w świecie magik. Już dawno nie byliśmy tak zachwyceni. Jedźcie koniecznie do Bacówki i radujcie się pięknem przyrody, świetnym designem Bacówki i przede wszystkim NIEBIAŃSKIM jedzeniem w wykonaniu Szefa Krystiana Szymanowicza.

Komentarze: 0