2 Pi Er – czy to wzór na sukces?
  • 29 listopada 2016 18:33
  • 0

2 Pi Er na rogu al. Racławickich i ul. Grottgera w Lublinie to kolejna z ostatnich nowości. Restauracja mieści się na piątym piętrze w Lubelskim Centrum Konferencyjnym. Lepszego miejsca chyba nie można sobie wyobrazić – piąte piętro i przeszklenia dookoła dają niepowtarzalny widok. Kolejnym plusem jest  duże patio (latem z pewnością zrobi furorę). W kwestii wystroju wnętrza, to trochę nie nasza bajka, ale to kwestia gustu. Jest klasycznie i dominują stonowane kolory. Poza tym to miejsce ma taki potencjał, że można oczekiwać od niego więcej niż od innych.

Teraz kilka słów o sednie i powodzie, dla którego warto przybyć na piąte piętro. Mowa o kuchni. Szef kuchni Jakub Piętowski, bardzo zręcznie żongluje na pozór prostymi smakami. Warto zaznaczyć, że w karcie jest kilka propozycji z oznaczeniem „R”- regionalnych. Zatem spotkamy tam takie produkty jak – regionalne sery, cydr, lokalne mięso, a także ryby. My na pierwszą degustację wybraliśmy zupę cebulową z Goraja, podaną w towarzystwie popcornu z kaszy gryczanej oraz chipsa z chleba żytniego, a następnie filet z kaczki i filet z karpia. Zupa cebulowa to prawdziwy majstersztyk. Kremowa konsystencja, delikatnie wyczuwalny smak cebuli i świetny dodatek z prażonej kaszy. Połączenie struktur jak najbardziej na plus.

Dania główne to na pierwszy rzut oka klasycznie i ładnie skomponowane potrawy, ale po spróbowaniu od razu wiadomo, że żaden smak nie jest tam przypadkowy. Karp był podany z placuszkami gryczanymi z tymiankiem, sosem z podgrzybków i sałatką z świeżych warzyw. Z początku sałatka wydała nam się zbędna, ale okazało się, że dresing do sałaty bardzo fajnie komponował się z innymi elementami na talerzu, zatem przyjemność jedzenia była podwójna. Karp bardzo delikatny, rozpływający się w ustach (nam taka konsystencja/forma bardzo przypadła do gustu). Osobiście nie przepadam za karpiem, a tego z chęcią bym zjadła w całości. Filet z kaczki (sous vide) podany z domowymi kopytkami, sosem cydrowym z jabłkiem i duszonymi warzywami. Kaczka to istna bajka. Przyrządzona naprawdę świetnie, miękka i soczysta. Kopytka, klasyczne, ale idealnie miękkie razem z duszonymi warzywami i sosem na bazie cydru i jabłek stanowiły bardzo dobre tło dla kaczki.

W pełni usatysfakcjonowani daniami głównymi daliśmy się skusić na deser. Spróbowaliśmy carpaccio z ananasa z sorbetem cytrynowym, sosem kawowym, proszkiem z oreo i ciasta kruchego (słonego) i odrobiną chilli.  Deser oryginalny, zdecydowanie jest to propozycja dla zwolenników bardziej wytrawnych deserów i lubujących się w połączeniach deserów z ostrością. Połączenie jest naprawdę zaskakujące, komu nie mieści się w głowie, niech zajrzy chociażby do kuchni Gordona Ramsaya, który carpaccio z ananasa robi na różne sposoby.

Podsumowując, pojawiło się kolejne dobrze zapowiadające się miejsce na kulinarnej mapie Lublina. Do tego miła i komunikatywna obsługa. Czy 2 Pi Er to będzie wzór na sukces ? Mamy nadzieję. Trzymamy kciuki!

Enjoy!

Komentarze: 0