Cukiernia Chmielewski – słodka historia Lublina.
  • 1 marca 2017 19:54
  • 2

Cukiernia Chmielewski w Lublinie jest, jak się zdaje, najstarszą cukiernio-kawiarnią w naszym mieście. To charakterystyczny punkt na Krakowskim Przedmieściu, na deptaku. Widać na tym miejscu rysę czasu, tudzież pewne oznaki czasu stojącego w miejscu, ale z pewnością ma to swój urok. My, wspominamy jeszcze Chmielewskiego sprzed laty, kiedy był to obowiązkowy punkt na słodkości po spacerze na Starym Mieście.

W tym roku, z okazji tłustego czwartku zawitaliśmy, żeby sprawdzić jak się miewa najstarsza lubelska cukiernia. Jak się okazało, bardzo prężnie działała. Wystawione długie stoły, a na nich na „gorąco” wystawione świeżutkie pączki. Tak się składa, że poszukiwaliśmy konkretnych, bo z budyniem, a tych w popołudniowy tłusty czwartek ze świecą szukać. Dla ekipy Chmielewskiego nie był to jednak żaden problem. Już męska część Enjoy spuszczała nos na kwintę, bo nie było takich na stanie… I w tym miejscu ukłony w stronę bardzo sympatycznego Pana z brodą, który  zauważył zawiedzioną minę i bezproblemowo sprostał naszym kaprysom. Po krótkiej chwili zamówienie było kompletne.

Pączki były najlepsze jakie jedliśmy w życiu. Serio! Ciasto było tak pyszne, że brak słów, żeby to opisać. Chrupiąca skórka, puszysty miąższ, przekrojone były na pół, a w środku zacna ilość kremowego, budyniowego nadzienia (nie mylić z żółtym kitem, który najczęściej się spotyka w wyrobach cukierniczych pod hasłem „masa budyniowa”).

Bardzo żałowaliśmy, że nie kupiliśmy o wiele więcej  pączków, ale wizja dodatkowych kilogramów w tym przypadku okazała się skuteczna. Zachwyceni tą wizytą, powróciliśmy kilka dni później, żeby przekonać się jak jest w „dni powszednie”. Wybór tradycyjny, ale czasem klasyka jest najlepsza. Szarlotka, wuzetka, sernik, napoleonka – to i wiele innych na pewno spotkacie w cukierni na Krakowskim Przedmieściu. My przy drugiej wizycie załapaliśmy się na 3 ostatnie (!) pączki z budyniem, dodatkowo dobraliśmy napoleonkę i babeczki z owocami. Pączki pomimo, że nie były wypieczone „na gorąco” to i tak były pyszne. Napoleonka, klasyczna, ale bardzo dobra. Smaczny krem i ciasto, które nie wymagało tasaka lub w najlepszym przypadku rąk, żeby móc je zjeść. Babeczki z owocami, również zostały zjedzone ze smakiem,. Owoce zacne, ciasto nieco cytrynowe, smaczny krem.

Takie miejsca jak Cukiernia Chmielewski, to prawdziwe perełki. Lokal z tradycjami, wyroby stanowiące owoc prawdziwego, tradycyjnego rzemiosła w dobrym tego słowa znaczeniu. Coraz mniej takich miejsc, a szkoda. Pomimo, że nie znajdziemy tam gałki lodów, która „tańczy i śpiewa”, czy też deserów molekularnych lub innych cudów na słodkim kiju, to na pewno znajdziemy tam smaki dzieciństwa, które są bezcenne i kawałek dawnego świata, który już niestety powoli znika.

Enjoy!

Komentarze: 2


2 comments on Cukiernia Chmielewski – słodka historia Lublina.

  1. Wydaje mi się, że największym wrogiem tradycji są półprodukty gorszej jakości, z których cukiernicy przygotowują desery. Trzeba się mocno postarać, aby zachować smak tak samo pyszny i tradycyjny jak chociażby 20 lat temu. Nawet zwykłe mleko nie smakuje już tak dobrze jak kiedyś i trzeba ogromnych umiejętności, aby nadać mu tradycyjny smak.

    • Racja. Niestety niektórzy rzemieślnicy utknęli w początkach swojej działalności i jadą już tylko na nostalgii, ale na szczęście jest też duża grupa takich, którzy zachowując tradycję mają oko na zmieniające się trendy. Do takich należy Cukiernia Chmielewski 🙂