Eat & Go, Lublin – i o co tyle hałasu?
  • 4 marca 2017 17:23
  • 0

Eat&Go na al. Racławickich w Lublinie to mały lokal serwujący tajskie jedzenie, choć nie tylko. Zachęceni licznymi, pozytywnymi opiniami postanowiliśmy sami sprawdzić „co w trawie piszczy”. Akurat wiosenna temperatura się pojawiła, wycieczka do Tajlandii zaczęła się planować, więc i mały  tajski akcent w Lublinie postanowiliśmy sobie zafundować.

Zamówiliśmy na wynos z odbiorem własnym: pierożki Won Ton, Ramen z kaczką,  Mix Pad Thai z krewetkami i kurczakiem oraz Fire Noodle z krewetkami. Zapach jaki przywędrował razem z jedzeniem do samochodu, był średnio apetyczny, ale postanowiliśmy się nie uprzedzać. Niestety zonk! Pierwsze wrażenie było w zasadzie słuszne. Ale po kolei. Pierożki chyba najbardziej smakowały żeńskiej części Enjoy z całego zamówienia. Chrupiące, tłuszcz nie był aż tak bardzo wyczuwalny (jak by mógł zapach na to wskazywać), mięso fajnie doprawione i wilgotne. Dodatki to sos i surówka, które w zasadzie można pominąć. Surówka to biednie spoczywająca pekińska z dwoma plasterkami ogórka i połową plasterka pomidora, a sos z butelki. Ramen – nijaki, mdła kaczka, mdła oprawa i mamy danie zupełnie niezapamiętywalne. Pad Thai z krewetkami i kurczakiem (na łagodnie) – zdecydowanie lepiej smakował niż wyglądał. Nie był przesadnie słodki (za co plus), lekka nuta kwasowości też była wyczuwalna. Fire Noodle – odpowiednio ostre, ale większych zachwytów ze strony, tym razem, męskiej części Enjoy również nie odnotowano.

O Eat&Go nie można napisać, że jest niesmacznie, jest zwyczajnie, a po licznych zachwytach do nas docierających spodziewaliśmy się tajskiej perełki ukrytej w niezbyt przyciągającym lokalu. Niestety, zawiedliśmy się, ale może za dużo oczekiwaliśmy? Mamy nadzieję, że z Tajlandii przywieziemy lepsze wspomnienia kulinarne.

Komentarze: 0