G20 – niestety już nie nasza czołówka.
  • 16 października 2016 18:19
  • 0

G20 na Starym Mieście w Lublinie opisywaliśmy już kilka razy, sprawdzając czy jest powtarzalność w jakości serwowanych dań. Z przykrością musimy stwierdzić, że jest w kratkę.
Dziś byliśmy w większym gronie, zatem i więcej dań było sprawdzonych. Zamówiliśmy mule w białym sosie (winno-pietruszkowym), sandacza z puree pietruszkowym, warzywami i kurkami, makaron z wołowiną, i kurczaka z kostką z kaszą bulgur z boczniakami. Mule niestety nie były pierwszej świeżości, a w przypadku owoców morza bardzo ciężko to zakamuflować. Oprócz braku świeżości, dużym minusem jest fakt, że do muli zamiast chrupiącej bagietki jest podawany – o zgrozo! – chleb tostowy (przypieczony). Jako fani dobrego pieczywa zdecydowanie negujemy ten pomysł. Sandacz – boleśnie nijaki, bez smaku – sól na stole była niezbędna. Puree pietruszkowe i garnish z marchewki, groszku i kurek dobre, kurki przy tym jędrne, ale podsumowując to danie to jeśli chodzi o doznania smakowe, jest to, niestety, danie bez wyrazu.
Dwa pozostałe dania odrobinę ratowały sytuację. Makaron al dente, fajne dodatki, miękka wołowina – chyba najlepszy w naszym dzisiejszym zestawieniu. Kurczak z kolei soczysty, do tego delikatna kasza z boczniakami tutaj bardzo pasująca. Kuchnia nas dziś rozczarowała, a oprócz tego dania nie zostały podane jednocześnie, zatem każdy musiał zacząć w innym czasie, żeby nie wystygło. Na duży plus po tej wizycie zasługuje jedynie sympatyczna Pani Kelnerka, która pomimo, że G20 nie dysponuje żadnym dodatkowym pomieszczeniem do karmienia maluchów, nie zrobiła problemu z udostępnienia zamkniętej w tych godzinach części lokalu :).
Podsumowując: pewnie zrobimy kolejne podejście, ale musimy trochę odczekać żeby zapomnieć o dzisiejszej, średnio udanej wizycie. A było tak dobrze… Miejmy nadzieję, że to wypadek przy pracy.

Komentarze: 0