Mandragora – przepyszna podróż kulinarna.
  • 14 października 2016 20:01
  • 0

Odbywając podróże po kulinarnych stronach świata, na naszej liście pojawiła się wreszcie Mandragora w Lublinie. Bardzo duży błąd z naszej strony, że wcześniej tam nie trafiliśmy ! Lokal przyjemnie dla oka utrzymany, z kuchnią i klimatem żydowskim, ze stosunkowo krótką, ale treściwą kartą.

My zamówiliśmy na przystawkę: kawior po żydowsku oraz wątróbkę z pieczarkami i jabłkami na słodko. Kawior po żydowsku to również wątróbka, ale posiekana (w formie bardziej przypomina tatara) z orzechami, cebulką i jajkiem na wierzchu. Obie wątróbki, jak dla nas, pyszne, z tym, że bardziej stawiamy na kawior, który był niebem w gębie. Na danie główne zdecydowaliśmy się na kaczki. Kaczkę po żydowsku z cymesem i kaszą pęczak oraz kaczkę w sosie purimowym. Warto zaznaczyć, że porcje były bardzo duże (naprawdę BARDZO duże), jednak dobrze przyrządzona kaczka nie pozwoliła się pozostawić na talerzu. Kaczki bardzo ładnie podane, w towarzystwie marchewki na słodko i sosów, w których również pierwsze skrzypce grała słodycz. O dziwo, nie zasłodziliśmy się, wręcz przeciwnie wszystko w daniach było fajnie wyważone i współgrało ze sobą. Obsługa w Mandragorze jak dla nas 10/10, bardzo miłe, uśmiechnięte, komunikatywne Panie, błyskawicznie poruszające się tak w karcie menu jak i pomiędzy stolikami, w tradycyjnych strojach. Co ważne, obsługująca nas Pani z długimi, rudymi włosami wiedziała co polecić, wytłumaczyć – absolutny, a do tego uśmiechnięty profesjonalizm. Nie przygotowała nas tylko na wielkość porcji – restauracja zdecydowanie nie oszczędza na gościach. Do tego wybraliśmy sobie, może niekoniecznie pasujące do spożywanego zestawu, ale bardzo smaczne, białe wino z ulubionego przez nas szczepu muscat. Siedzieliśmy więc na ogródku, raczyliśmy się bardzo smacznymi potrawami i delektowaliśmy winkiem… Ależ udany wieczór i bardzo udana kulinarna podróż. Zdecydowanie polecamy, zaglądajcie !

Komentarze: 0