Oto Ivo, Lublin – no właśnie, jaki ?
  • 23 listopada 2016 20:09
  • 0

Oto Ivo na Starym Mieście w Lublinie to jedna z ostatnich nowości. Po niemiłych wspomnieniach z Ivo Italian (od których zaczęła się historia Enjoy), postanowiliśmy dać szansę nowej restauracji w nowej lokalizacji i w końcu porządnie spróbować kuchni uśmiechniętego Ivo Violante.

Restauracja mieści się w piwnicy przy Rynku 12, gdzie wcześniej działał lokal „Tam gdzie zawsze”. Wystrój jest minimalistyczny, ale przyjemny, z małymi, włoskimi akcencikami typu rysunek skutera Vespa na ścianie. Wygodne, miękkie kanapy i krzesła, proste stoliki, oliwa na stole – czyli wszystko co we włoskiej restauracji być powinno. Z głośników lecą włoskie kawałki, co w tym miejscu jest akurat bardzo pożądane. W pierwszej kolejności słowo o obsłudze, bo to właśnie zawsze nas odstraszało od restauracji na ul. Zielonej. W Oto Ivo trafiliśmy na bardzo, ale to bardzo miłą Panią Kelnerkę, młoda osoba z bardzo pozytywną energią, komunikatywna i uśmiechnięta, prawdziwa, dobra wizytówka lokalu, taka właśnie powinna być. Równie sympatyczna była Pani za barem. Tak trzymać!

Jedzenie – karta fajna, krótka. Przystawki, bruschetty, zupy, sałatki, makarony i desery. Oczywiście trzeba zaznaczyć, że zup czy deserów nie mamy do wyboru całej strony, tylko po dwie pozycje, co dla nas jest rewelacyjne. Wyznajemy zasadę, że im mniej w karcie, tym lepiej.

Na pierwszy ogień wybraliśmy bruschette crudo (sos, mozzarella, szynka crudo, pomidorki koktajlowe, rukola) oraz makarony – jeden z owocami morza, a drugi z łososiem, szpinakiem i orzechami. Bruschetta – pyszna! Świetnie przypieczona, chrupiąca i do tego świeże składniki. Makaron z owocami morza – makaron al dente, duża ilość owoców morza w stosunku do ceny (19zł!),owoce super przyrządzone, w punkt! Męska część Enjoy była zachwycona stopniem pikantności, ale trzeba podkreślić, że ten makaron jest mocno pikantny, także może nie trafić w każde kubki smakowe. Wybierajcie zatem świadomie. Makaronu z łososiem, spodziewałam się w „białej” oprawie, a okazało się, że jest pomidorowo. Makaron również al dente, świeży szpinak, orzechy włoskie, fenkuł i łosoś. Subiektywnie to raczej nie moje połączenie smakowe, ale obiektywnie absolutnie nie ma się do czego przyczepić. Wręcz przeciwnie, bardzo aromatyczna propozycja, dużo kawałków łososia, który był przyrządzony bez zarzutu.

Jednym słowem – Ivo w nowej odsłonie nas „kupił”, a obsługa chyba na dobre zatarła dawne niemiłe wspomnienia.

Enjoy!

Komentarze: 0