Pensjonat Kazimierski, Kazimierz Dolny – o! mój rozmarynie…
  • 29 stycznia 2017 21:14
  • 0

Pensjonat Kazimierski w Kazimierzu Dolnym, to kolejne miejsce kulinarne, które w tym pięknym miasteczku postanowiliśmy odwiedzić. Tym razem we wzmocnionym składzie.

Przycupnął ów obiekt, nota bene całkiem interesujący, na wjeździe do centrum Kazimierza po lewej stronie jadąc od Lublina, naprzeciwko stacji benzynowej. Wystrój restauracji jest typowo hotelowy, ale elegancki, w stonowanej kolorystyce, z kilkoma ciekawymi akcentami.

Karta, na szczęście, nie za długa, bez zbędnych dań „z kuchni świata”. Zauważyliśmy same trafiające w nasze gusta propozycje, zatem nasz wybór był szybki i łatwy. Z uwagi na wzmocnione siły przy stole (było nas czworo plus jedna mała testerka 😉 ) udało się nam przetestować więcej dań.

Poszliśmy w tradycyjne smaki – najpierw flaki, zupa z ozorków i carpaccio z brukwi. Flaki – bardzo dobre, aromatyczne, pikantne i cieniutko pokrojone. Podane były w towarzystwie małego, ciepłego cebularza lubelskiego. Zupa z ozorków – pyszna! Zdecydowanie przyćmiła resztę. Ozorki mięciutkie, smak zupy świetnie podkręcony rozmarynem (rozmaryn zrobił absolutnie niesamowitą robotę w tej potrawie), „zaciągnięty koglem – moglem”, jak dla nas warto wracać specjalnie dla tej zupy. Carpaccio z brukwi, z dodatkiem sera koziego i dresingu paprykowego było najsłabszym punktem obiadu. Danie było niestety mdłe. Przydałoby się coś dla przełamania smaku, coś pikantnego/kwaśnego (ocet winny, cytryna nawet).

Na dania główne zamówiliśmy: policzki wołowe, pierś z kurczaka w sosie na bazie miodu pitnego i podrobów, jesiotra i pstrąga.  Policzki wołowe – poezja! Miękkie, wręcz rozpływające się w ustach. Podane w sosie z czerwonego wina na szpinaku i puree ze szczypiorkiem. Kurczak – nie próbowany przez nas, ale podobno bardzo dobry, soczysty z ciekawymi dodatkami w postaci kopytek z topinaburu i surówką z kalarepy. Jesiotr – również bardzo dobry, zapieczony w serze bursztyn, polany sosem cytrynowym, podany z topinamburem i sałatką ze szpinaku. Pstrąg – w całości, z sosem z rukoli i pieczonymi warzywami, to było z kolei najsłabsze danie „w drugim rozdaniu”. Danie smaczne i tyle, ale może ozorki z rozmarynem za wysoko ustawiły poprzeczkę. W porównaniu z policzkami wypada blado, a porównania z zupą z ozorków nie wytrzymuje.

Obsługa sprawna i sympatyczna, ceny jak na Kazimierz Dolny przystępne.

Podsumowując – wizyta w restauracji Pensjonatu Kazimierskiego to był bardzo smaczny wypad i nawet najsłabsze dania w zestawieniu trzymały poziom. Pewnie na niektóre z nich, a z pewnością na zupę ozorkową z rozmarynem i policzki, będziemy wracać.

Enjoy!

Komentarze: 0