Restauracja Armenia – zaproszenie na Kaukaz
  • 27 października 2016 15:32
  • 0

Restauracja Armenia przy ul. Narutowicza działa na lubelskim rynku już parę lat i zdobywa sobie coraz większą rzeszę fanów. Wbrew nazwie nie jest to jednak kuchnia tylko ormiańska, ale szerzej – kaukaska. Kilkukrotnie byliśmy tam w różnych składach osobowych w porze lunchu i zawsze były to wizyty i oryginalne w smaku, i sycące. Sam lokal wydawać się może na pierwszy rzut oka nieco surowy, choć co do niego zajrzymy to pojawia się tam jakiś kolejny, nowy element ocieplający wnętrze. Jednak najbardziej restaurację ociepla obecność właściciela i obsługi. Dzięki miłemu przywitaniu przekraczając próg Armenii zawsze czujemy się jakbyśmy weszli w gościnę do trochę niby innego, ale swojskiego domostwa.

Tym razem gościliśmy się w męskim trio i zamówiliśmy po „zestawie obowiązkowym” – gruziński napój z estragonem, warzywną zupę z wkładką z jagnięciny oraz, na deser, baklawa. Napój (o cechach oranżady) w niepokojącym, zielonym kolorze i oryginalny w smaku, dla niektórych może być nieco za słodki. Jest to napitek raczej dla zwolenników słodkości. Po chwili oczekiwania wjechał lawasz z serkiem z ziołami i mocno pikantną salsą oraz zupy. W restauracji panuje pewna, sympatyczna skądinąd, prawidłowość – porcje są ogromne i to się nie zmienia odkąd sięgamy pamięcią. Zmagaliśmy się więc z wielkimi talerzami zupy pełnej przeróżnych różności – drobno pokrojona papryka i fenkuł, ciecierzyca, ziemniak, marchew, wszystko obficie doprawione kolendrą, no i gwóźdź programu, czyli spory kawał miękkiego i smacznego baranka. Dobre, sycące i oryginalne. Do tego ogromne placki lawasz z wymienionymi dodatkami i lunch stał się powoli przesadną wyżerką. Na koniec wchłonęliśmy jeszcze po kawałku baklawy, która była pyszna i na szczęście sucha (czyli nie lało się z niej miodem, czego mocno nie lubimy) i mogliśmy z przerażeniem stwierdzić, że znowu najedliśmy się przesadnie. Uważajcie zatem co zamawiacie, bo dostaniecie słuszne porcje.

Restauracja Armenia to bardzo oryginalny, ciekawy i niebanalny w smaku punkt na gastronomicznej mapie Lublina. Warto czasem wpaść tam na trochę inny niż zazwyczaj lunch i podrażnić inne niż zwykle partie kubeczków smakowych.

Komentarze: 0