Restauracja Eliza, Piaski – nie tylko flakami Piaski stoją.
  • 26 lutego 2017 19:34
  • 0

Nie wiemy czy to lekki przesyt miejskim powietrzem, czy czujemy powoli wiosnę, ale ostatnio często uciekamy za miasto w poszukiwaniu regionalnych perełek. Tym razem na niedzielny obiad znowu postawiliśmy na tradycyjne, domowe smaki. W tym celu udaliśmy się do położonego na Lubelszczyźnie flaczanego centrum wszechświata, czyli do miejscowości Piaski.

Pierwsze kroki skierowaliśmy do słynnej Restauracji Rarytas. Wystrój… hmm, w tym przypadku nie będziemy się rozpisywać, lokal przywołuje zamierzchłe wspomnienia. Duża sala, wypełniona gośćmi niemalże po brzegi i każdy z apetytem zajada obiad. My wpadliśmy do Rarytasu na „sławne” flaki. I bum! Do flaków trochę można się przyczepić – są dobre, ale niestety dość pikantne (co nie każdemu może pasować). Drugi minus to struktura flaków, były za miękkie, rozmywające się, a my jednak lubimy bardziej jędrne. Wpadliśmy, zjedliśmy i wypadliśmy.

Na kolejne wrażenia kulinarne zawitaliśmy do Restauracji Eliza, położonej kilkaset metrów w stronę Lublina, patrząc od Rarytasu. Już kiedyś rozpisywaliśmy się nad niepowtarzalnym klimatem, który ujął nas w tym miejscu. Tam człowiek czuje się trochę jak na obiedzie u babci. Ciepło, kameralnie i smacznie. Sześć stolików, kominek, na ścianach stare rodzinne fotografie, starannie dobrane przez Właścicielkę, przedstawiające kawałek historii widziany oczami Jej rodziny. Piękna pamiątka, a dla gości miły akcent przyciągający uwagę.

U Elizy też skusiliśmy się na porcję flaków, żeby porównać z poprzednimi. Na danie główne zamówiliśmy sandacza w sosie pistacjowym (jako dodatki surówka z białej podkwaszanej kapusty, frytki) i wątróbkę drobiową z cebulką (jako dodatki buraczki zasmażane, ziemniaki). Flaki – idealne! Niestety, albo stety, jak dla nas wygrywają w cuglach z „rarytasowymi”. Aromatyczne, cienko pokrojone, aksamitny smak zupy, dla nas 10/10. Absolutnym zaskoczeniem okazał się sandacz, pyszny, wilgotny, w chrupiącej skórce. Z kolei sos lekki, o aksamitnym, ale nie mdłym, smaku, świetnie komponował się z rybą. Wątróbka była wisienką na torcie. Świetnie wysmażona, z chrupiącą wysmażoną cebulką (a nie lelawymi „glutami”, jakimi czasami okraszane są wątróbki), nic dodać nic ująć.

Przy okazji dowiedzieliśmy się, że obecna właścicielka oddaje stery komu innemu i już nie będzie szefować u Elizy. Szyld i tematyka kuchni pozostają. Jak się będzie powodzić Elizie pod nowymi rządami? Miejmy nadzieję, że nowy właściciel świadomy jest nabycia lokalnej perełki. My na pewno pojedziemy za jakiś czas zobaczyć i spróbować! Póki co, gorąco Wam polecamy miasto Piaski – na flaki i na domowy obiad w Restauracji Eliza oraz na, podobno, pyszne lody, których dziś nie było nam dane spróbować (wszystkie lodziarnie były zamknięte).

Enjoy!

Komentarze: 0