Restauracja G20, Lublin – wraca do gry?
  • 13 kwietnia 2017 20:14
  • 0

Pół roku temu zaliczyliśmy w Restauracji G20 na Starym Mieście wizytę, która mocno nas rozczarowała http://enjoye.pl/restaurants/g20-niestety-juz-nie-nasza-czolowka/ Ewidentnie coś wówczas nie zagrało ani z pomysłem na kuchnię, ani z realizacją. Dziś postanowiliśmy dać restauracji kolejną szansę szczególnie, że w kuchni rządzić zaczął niedawno Szef Szymon Boguta, znany nam z dobrej strony z Restauracji Chleb Powszedni http://enjoye.pl/restaurants/chleb-powszedni-nie-taki-powszedni-jak-go-maluja/.

Zasiedliśmy w większym gronie w dobrze znanych wnętrzach i złapaliśmy za karty. Już w samym menu dostrzegliśmy pieczątkę Szefa Boguty – mamy tam tradycję polskiej kuchni w nowoczesnym, pomysłowym wydaniu. To zdecydowanie nasza bajka. Podobnym trendom hołduje Szef Piotr Skwarek w Hotelu Wieniawski http://enjoye.pl/hotels/hotel-wieniawski-do-kuchni-marsz/. Ostrząc sobie mocno zęby zamówiliśmy: wątróbkę z gruszką i gorczycą, zupę cebulową z kaszanką i lodami chrzanowymi oraz mule jako przystawki, a na drugie burgery, pierś z kurczaka z popcornem z kaszy oraz boczek z puree musztardowym, ziemniakiem i chipsem chrzanowym.

Już przystawki pokazały, że zatrudnienie Szefa Boguty przez właścicieli restauracji było krokiem w kierunku najsłuszniejszym z możliwych. Mule smaczne, a sos do nich aromatyczny, esencjonalny, aż chciało się zanurzać w nim bułkę. Wątróbka miękka, niewysuszona, bardzo smacznie komponująca się z gruszką w zacnej, ale nie przesadzonej ilości. Do tego jeszcze cieniutko pokrojona i podsmażona w punkt cebulka i mamy świetną propozycję. Zupa cebulowa z kolei… wprawiła męską część Enjoye w odrobinę zachwytu. Smaczny krem w towarzystwie pysznej, przypieczonej, delikatnej kaszanki i, wisienka na torcie, lody chrzanowe. Nieoczywiste, ale fantastyczne połączenie smakowe, a takie właśnie komponujące się nieoczywistości bardzo lubimy.

Następnie wjechał kurczak, okrzyknięty przez żeńską część Enjoye idealnym. Miękki, soczysty, w towarzystwie fantastycznych dodatków w postaci marchewki, cieniutko skrojonego ogórka, a przede wszystkim pomysłowego, znowu, popcornu z kaszy. Świetne, świeże, wiosenne danie. Z kolei boczek to zacna porcja mięsiwa dla faceta. Odrobinkę może za twardy, ale to dosłownie o mały punkt. Do tego przysmażone dwa porządne talary z ziemniaka, puree musztardowe, emulsja z buraka i chips chrzanowy. Naszym zdaniem z ziemniaka lub puree można by zrezygnować i chyba ze wskazaniem na ziemniaka, ale reszta cudna. Puree znakomicie komponowało się z boczkiem, a wszystko pysznie odświeżała emulsja z buraka, ale sugerujemy tej emulsji więcej, zdecydowanie więcej, bo aż się chce więcej. Chips udatnie wprowadza dodatkowo chrzanową nutkę i znów mamy bardzo dobre danie. Burgery, jak oznajmiły nam nasze towarzyszki, były smaczne, ale przydałoby się podgrzać bułkę, skądinąd smaczną.

Przydało by się jeszcze popracować nad obsługą i samą wydawką. Pan kelner zdecydowanie nie miał dziś najlepszego dnia i dziwacznie bujał w obłokach. Na domiar złego był sam, co powodowało, że dania przybywały do nas w różnych odstępach czasu, a to jest mocno zniechęcające. Mamy jednak nadzieję, że to kwestia zgrania i mobilizacji. Kibicujemy żeby to dopracować.

Po dzisiejszej wizycie stwierdzamy uroczyście, że Restauracja G20 wraca do gry, a zatrudnienie Szefa Boguty to strzał w dziesiątkę. Znowu jest po co wracać, znowu jest smacznie i bardzo prosimy tego nie zepsuć, jak poprzednio, bo to już byłaby zbrodnia.

Enjoy!

Komentarze: 0