Restauracja Jazzve – domowe jedzenie w ormiańskiej gościnie.
  • 27 października 2016 23:23
  • 3

Pewnego razu znudzeni lekko staromiastowymi okolicznościami poszliśmy z Żoną precz w poszukiwaniu czegoś, co by nas mogło ująć. Poszliśmy przez ciemny Żmigród do Bernardyńskiej. I trafiliśmy do ormieńskiej restauracji Jazzve. Siedliśmy przy stoliku i… poczuliśmy się jak w gościach u sympatycznych znajomych. Właścicielka  interesu pani Anush zaserwowała nam Tolmę, Czibureki, Chorovac i danie dnia, które nie miało nazwy, a było pikantnym nibygulaszem z karczku. Do tego ormiańskie piwo. No i było pięknie i pysznie. I jeszcze sympatycznie, bo gospodarze trochę pogadali, trochę pytali czy smakuje. Było to bardzo, ale to bardzo fajne odkrycie.

Po długiej przerwie, pojawiliśmy się w Jazzve ponownie. Ta sama ciepła i gościnna atmosfera, przyjemnie zarośnięty zielenią ogródek i przede wszystkim pyszne jedzenie. Tym razem zamówiliśmy roladki bakłażanowe, chaczapuri z mięsem i lamaju, do picia kawa ormiańska i oranżada z estragonem. Roladki z bakłażana – pyszne, rozpływające się w ustach, lamaju (dwa placki lawasz pokryte mielonym wołowym mięsem), aromatyczne i fajnie przypieczone. Chaczapuri – to „łódka” z ciasta podobnego do ciasta bardzo dobrej pizzy, misternie zawinięte na końcach, zaś środek to znowu mielone mięso, doprawione w punkt z odpowiednimi dodatkami. Z kolei kawę śmiało możemy polecić smakoszom kawowym, aromatyczna, mocna, z ciekawym posmakiem, a do tego oryginalnie podana. Lemoniada, słodka, ale zdecydowanie słodycz ta szybko ucieka, także nie ma obaw, że można się zasłodzić. Dodatkowy walor wzrokowy, to fajny kolor – soczystej zieleni. Okazało się zatem, że w Jazzve jakość dań stoi niezmiennie na wysokim poziomie. Gorąco polecamy !

Komentarze: 3


3 comments on Restauracja Jazzve – domowe jedzenie w ormiańskiej gościnie.