Restauracja Lubczyk, Lublin – zakochamy się?
  • 27 września 2017 16:25
  • 2

Restauracja Lubczyk w Lublinie to świeży nabytek koziego grodu. Lubczyk przejął stery po wcześniejszym pubie „Nowy Świat”. Lokalizacja niby w centrum, bo boczna uliczka Krakowskiego Przedmieścia, ale jak historia pokazuje miejsce trochę omijane, na uboczu i nieco „zaklęte”.

Wnętrze jeszcze się bardzo nie zmieniło, ale plany są podobno ambitne. Poprzedni wystrój w ciemnych kolorach i określonym stylu mocno narzucał charakterystykę miejsca i w tematykę pubową wpisywał się bardzo dobrze. Teraz, przy pomyśle na przytulny, „dzienny” lokal, jeszcze trochę pracy właściciela czeka. Biała farba i zmiana wykładziny załatwi temat w połowie, ale do tego mają się pojawić jeszcze planszówki, książki, z czasem pewnie jakieś miękkie fotele, ciekawe dodatki i będzie na pewno klimatycznie. Pojawienie się Ikei w Lublinie, też zapewne pomoże  w tej kwestii 😉 Już teraz pojawiły się elementy roślinne i zioła. To bardzo fajny patent nadający miejscu świeżości i lekkości. Tyle jeżeli chodzi o wystrój. Będzie go można gruntowniej oceniać po zakończeniu metamorfozy.

Karta w Lubczyku nie jest bardzo długa, ale stanowi zestawienie różnych dań. My z części z nich radzilibyśmy zrezygnować, ale zapewne rynek zweryfikuje potencjał niektórych potraw. Porozmawialiśmy o tym (i nie tylko o tym) z sympatycznym właścicielem, który ma głowę pełną fajnych pomysłów. Pytanie czy Lublin pozwoli Mu je zrealizować? Plany są bowiem bardzo ambitne. Nam najbardziej przypadła do gustu wiadomość, że lokal ma stawiać na regionalizmy i regionalne produkty. Widać, że właściciel obrał drogę słuszną, ale niełatwą na lubelskim rynku. My będziemy trzymać kciuki.

Testowanie Restauracji Lubczyk rozpoczęliśmy od śniadań. Na pierwszy ogień poszła kanapka z pieczoną wieprzowiną, ogórkiem kiszonym i sosem musztardowym, a także szakszuka z chorizo i jajecznica z boczniakami na grzance. Pierwsze wrażenia? Śniadania bardzo ładnie się prezentowały – kolorowe, świeże i pachnące. Kanapka z dużą ilością dodatków, chleb własnego wypieku, własne masełko. I tak być powinno. Szakszuka z kolei podana w sposób mniej popularny, bo na talerzu, a nie jak to zazwyczaj bywa w patelni. Pomysł, naszym zdaniem, fajny, bo lubimy inne spojrzenie na znajome nam dania. Przy tym potrawa smaczna, zwarta w sobie, a nie wylewająca się z talerza, jak to gdzieniegdzie bywa, ze smaczną kiełbaską. Jajecznica z boczniakami również smaczna, z dużą ilością grzybów, świeża sałata.

Jeżeli tak wyglądają początki w Restauracji Lubczyk, jak początek naszego dnia w niej, to jesteśmy pełni nadziei. Tym bardziej zostały one podsycone kiedy poznawaliśmy ciekawe plany Pana Właściciela. Będziemy trzymać kciuki, żeby choć połowa z tych planów się urzeczywistniła. Na razie napiszemy, że śniadania w Lubczyku warte są grzechu i liczymy, że będziemy mogli jeszcze smacznie nagrzeszyć w porze lunchu lub kolacji.

Komentarze: 2


2 comments on Restauracja Lubczyk, Lublin – zakochamy się?

  1. Do Lublina mi nie po drodze, ale kiedy będę w okolicy, może ich odwiedzę 🙂 Dania prezentują się ciekawie.