Restauracja Magia, Lublin – czy jest magicznie?
  • 21 kwietnia 2017 18:52
  • 0

Przed pójściem do Restauracji Magia na Starym Mieście w Lublinie, żeńska część Enjoye broniła się rękami i nogami. Dwie poprzednie wizyty, nie wprawiły w zachwyt, który mógłby przywlec mnie tam ponownie, a wręcz przeciwnie, sprawiły, że Magię chciałam omijać szerokim łukiem. Nadszedł jednak dzień, w którym wypowiedziałam „magiczne” słowa – „Wy zadecydujcie, gdzie pójdziemy” i stało się. Demokratyczne głosowanie zadecydowało, że będzie to Magia. Słowo się rzekło, zatem poszliśmy.

Pierwsza rzecz, która nigdy mnie tam nie przyciągała to wystrój. Wnętrze, aż prosi się o duży zastrzyk świeżości. Nie musi tam panować wszechobecny design na cegły, miedzie, stale itp., ale z pewnością przydałoby się wrzucić trochę detali, które nadałyby wnętrzu klimatu i stylu. Ciemnobrązowe stoły dobrze by było ocieplić i trochę ożywić, a na pewno zrezygnować ze smętnych drewnianych podkładek. Surowość wnętrz również aż krzyczy o ciepłe dodatki i na pewno nie w stylu obecnych tam, upiornych, sztucznych storczyków. Dużym atutem lokalu, jest za to patio, które jest nieco tajemnicze i romantyczne (z żywymi roślinami w doniczkach), ale jego urok możemy podziwiać dopiero latem.

W lokalu pojawiliśmy się o wczesnej porze obiadowej. Byliśmy we troje plus nasz mała testerka. Zamówiliśmy tatara po argentyńsku, linguine z polędwiczkami wieprzowymi w sosie truflowym i pomidorkami cherry, tagliattele ze smażonymi krewetkami, papryką chili i oliwą cytrynową oraz „dziecięcy” rosołek. Bardzo duży plus za smaczne pieczywo, które jest podawane w formie czekadełka – świeże, różnego rodzaju, plus smalec. NAPRAWDĘ dobry smalec – ładnie pachnący, z dużą ilością dodatków, który faktycznie chce się jeść.

Pierwszy przywędrował rosół, za co również plus, za czujność dla obsługi/kuchni za taką kolejność, ponieważ wiadomo jak się je z małym dzieckiem. Córce rosół ewidentnie posmakował, nie był tłusty, za to był z lanymi kluseczkami. Osobiście, dziecku nie daję soli (co nie oznacza, że nie przyprawiam Młodej), ale i tak dziecięca wersja rosołu była dobra.

Następnie pojawiły się dania dla naszej trójki – wszystkie ładnie podane, roztaczały miły i apetyczny zapach. Tatar po argentyńsku z ciekawych dodatków miał orzeszki ziemne i chrupki boczek. Po zmieszaniu wszystko smacznie się komponowało. Minus za to, że mięso było zmielone, a nie posiekane, ale najważniejsze, że smaczne. W domu może się zdarzyć mielone z lenistwa, w lokalu raczej nie powinno. Do makaronów zdecydowanie nie mamy żadnych uwag, były al dente, ze sporą ilością dodatków, aromatyczne. Z pewnością są to makarony pod polskie podniebienia, zatem jak ktoś lubi spolszczoną kuchnię włoską, to w Magii będzie usatysfakcjonowany.

Obsługa w Magii jest miła, sprawna i profesjonalna.

Podsumowując – jest smacznie, a „smacznie” potrzebuje również właściwej oprawy. Warto by było pomyśleć nad odświeżeniem wystroju i jego ociepleniem. Jeżeli tak się stanie, a do tego dojdzie dbałość o szczegóły w kuchni to w Magii będzie magicznie. Na razie jest obietnica, a chciało by się więcej.

Enjoy!

Restauracja Magia

ul.Grodzka 2, Lublin

godziny otwarcia: 12.00-24.oo

Komentarze: 0