Stara Octownia, Puławy – może i stara, ale jaka jara!
  • 3 marca 2017 20:54
  • 0

Jeżeli chcielibyście zjeść domowy obiad w Puławach, a akurat nie macie w tym mieście rodziny to znamy takie jedno miejsce. Starą Octownię w Puławach odwiedziliśmy około pół roku temu. Wówczas ta świeżo otwarta restauracja zrobiła na nas bardzo dobre wrażenie. Powróciliśmy zatem po dłuższej przerwie sprawdzić jak się miewa i czy nadal jest pysznie i domowo.

Jak się zdaje na puławskim rynku restauracja miewa się całkiem dobrze. Gdy wchodziliśmy zajęte były trzy stoliki, gdy wychodziliśmy, cały lokal był zapełniony! Wnętrze jest proste, ale przytulne, trochę przywodzi na myśl przyuzdrowiskowe restauracje. Jest kącik dla dzieci, jest pianino na którym odkryliśmy winyle Motorhead 🙂 Kominek i klimatyczne oświetlenie dopełniają całości. Mamy też pięterko/antresolę z widokiem na parter. Jednak nie o wnętrzu tu chcemy… Wróciliśmy do Starej Octowni specjalnie dla kuchni. Kuchni, która nas kiedyś oczarowała, domowym smakiem i prostotą.

Pełni nadziei zamówiliśmy: zupę dnia – pomidorówkę z makaronem, krem z pora z pulpecikami mięsnymi, gulasz z żołądków z kaszą pęczak i żeberko z opiekanymi ziemniakami. Najpierw jednak dostaliśmy herbatę wiśniową, która już na wstępie zdradzała filozofię tego miejsca. W kubku dostaliśmy pyszny napar z goździkami, zdaje się odrobiną cynamonu i garścią wiśni, a nie, jak to się dzieje w wielu lokalach, prymitywną maczankę liptonową śmierdzącą wisienką. „Ktoś serwuje tu ciepłą, domową dłonią” – pomyśleliśmy.

Pierwsze kęsy i szok niestety… kilka miesięcy przerwy i dalej jest pysznie! Dlaczego niestety? Bo mamy „parę” kilometrów do Puław, ale dla takich dań zdecydowanie warto wracać. Krem z pora bardzo dobry, lekko pikantny, fajny pomysł na dodatek z mięsnych pulpecików. Pomidorowa, to dobra domowa zupa, ale tutaj minus za makaron. Zdecydowanie lepiej by pasował makaron „własnej roboty”, albo nieco delikatniejszy od tego serwowanego.

Drugie dania z kolei to istny obłęd. Bardzo ładnie i apetycznie podane. Gulasz z żołądków rewelacyjny – miękkie żołądki w fajnym sosie i do tego pęczak, który pięknie się prezentuje w buraczanym kolorze. Na żebro namówiła nas Pani przyjmująca zamówienie: „Nie pożałuje Pan. Jest najlepsze na świecie”. Zdecydowanie nie pożałowaliśmy. Żebro było genialne, duża ilość świetnie zamarynowanego i wypieczonego mięsa, do tego smaczne ziemniaki, które zdecydowanie nie były „nieśmiertelnymi” półksiężycami z worka. Wszystko to w cudnym, miodowym sosie, który komponował się z mięsem w letnią symfonię o smaku ogniska i pełni księżyca… Przy czym z całą odpowiedzialnością stwierdzamy, że porcjami serwowanymi w Starej Octowni można nakarmić pułk wojska. Żeńska część Enjoy smacznej kaszy nie zdołała dojeść, choć przykładała do niej sporą dozę łakomstwa.

Warto też podkreślić, że jedzenie nie dosyć, że trzyma wciąż poziom, to dodatkowo ceny nie poszły w górę od naszej ostatniej wizyty i wciąż są bardzo atrakcyjne. Za wszystkie wymienione specjały (plus woda mineralna) rachunek opiewał na niecałe 70 zł. Naprawdę duże brawa! My będziemy wracać.

Komentarze: 0