Algarve – wszystko co daje szmaragdowy Atlantyk.
  • 29 kwietnia 2017 00:47
  • 32

Portugalia od dawna świeciła na czerwono na naszej liście „Do odwiedzenia”. Wreszcie nadarzyła się okazja i w przedłużoną majówkę postanowiliśmy zajrzeć na Algarve, czyli południowoatlantyckie wybrzeże Portugalii. Wjazd od Hiszpanii może lekko zszokować. Nagle autostrada robi się dość marna, a krajobraz mimo, że wciąż piękny to jednak… biedny. Mieliśmy mocne postanowienie gruntownego pokręcenia się po tej części świata więc zaopatrzeni w samochód zwiedzaliśmy, co poniżej.

W tym miejscu jeszcze ważna uwaga dla kierowców – Portugalia ma jeden z bardziej idiotycznych systemów opłat za korzystanie z autostrad. przynajmniej za autostradę A22 ciągnącej się przez całe Algarve. Na granicy należy wykupić specjalną kartę, a jak się przegapi, to należy odczyniać jakieś cuda z pocztą, kartą, infoliniami… Radzimy doczytać dokładnie (tutaj chyba najbardziej rzetelnie http://www.lizbona.msz.gov.pl/pl/informacje_konsularne/scut/, bo absurdalność tego systemu przerasta nasze pojmowanie… Przynajmniej Portugalczycy jeżdżą grzecznie, choć czasami ospale.

WSCHODNIE ALGARVE

OLHAO

Na miejsce stacjonowania na Algarve wybraliśmy miasteczko Olhao, nieopodal Faro. Mieścina, niegdyś i obecnie również spory ośrodek rybacki, okazała się całkiem przyjemnym miejscem. Wylądowaliśmy w zaiste pięknym apartamencie – Apartamentos Sol E Ria http://www.soleria.pt  położonym w ładnie odnowionej kamieniczce na, nazwijmy to, „stareńkim miasteczku”. Lekki problem stanowi parkowanie, bo swojego parkingu obiekt nie posiada. Można więc zaparkować na wąziutkiej uliczce pod kamienicą i liczyć że nikt wozu nie „obetrze” albo wybrać płatny parking podziemny trzy minuty spacerem, który, niestety, słono kosztuje. Więcej o apartamencie tutaj: http://enjoye.pl/hotels/apartamentos-sol-e-ria-olhao-portugalia-jak-perla-w-muszli/.

Olhaońska „starówka” to niewielki obszar przepięknych, zazwyczaj piętrowych kamieniczek, ozdobionych, jak to w Portugalii pięknymi kafelkami lub pomalowanymi w żywe kolory. Niestety, w dużej części budynki są mocno zapuszczone, ale te, które są pięknie odnowione lśnią jak perły. Gdyby wszystkie kamieniczki tak wyglądały, byłaby to przepiękna szkatułka warta wpisania do UNESCO.

Dwa kroki od naszego lokum znajdują się dwie, zabytkowe, ale nadal działające hale targowe – mięsno-owocowo-warzywna oraz rybna. Gwarantujemy, że miłośnik jedzenia z morza szybko tam zwariuje. My, z dużą dozą nieśmiałości, wybraliśmy choco, czyli kałamarnicę oraz rafię, czyli płaszczkę. Później nie byliśmy już wcale nieśmiali. Braliśmy co tylko mogliśmy zjeść.

Jest trochę parku, mała promenadka nadmorska, miłośnicy plażowania mogą wybrać się promem na jedną z piaszczystych wysepek, które oddzielają Olhao od pełnego oceanu, jest też trochę sklepików i kafejek na owym „stareńkim miasteczku”  i właściwie tyle. Małe jest piękne.

FARO

O Faro właściwie możemy tylko tyle napisać, że jest. Może jeszcze to, że leży tam lotnisko, będące „bramą wlotową” na całe Algarve. To smutne, nudne i wyglądające jak wiele innych mniej ciekawych śródziemnomorskich miast miejsce nie zaoferowało nam niczego wartego uwagi, nawet pod względem kulinarnym. Zainteresował nas jedynie spory napis na faroańskiej promenadzie oraz bocianie gniazdo na słupie oświetleniowym, na rondzie w centrum miasta. Mijane przez nas restauracje (oraz smętni kelnerzy wystający w drzwiach) skutecznie odpychały nawet takich głodomorów jak my. Po półgodzinnym snuciu się po starej części miasta doszliśmy do wniosku, że po przylocie do Faro należy szybko znaleźć środek transportu i udać się w dowolnym kierunku innym niż Faro.

TAVIRA

Tavira to podobno jedno z najpiękniejszych miast Algarve. Nas, niestety, przywitała deszczem, ale na szczęście niezbyt ulewnym, dzięki czemu mogliśmy pokręcić się nieco po urokliwych uliczkach i popstrykać szybkie fotki. Faktycznie, miasteczko jest klimatyczne, kolorowe kamieniczki przeglądają się w majestatycznie płynącej przez Tavirę rzece Gilao i wszędzie białe budynki kryte pomarańczową dachówką. Warto wpaść choćby na kawę z ciastkiem.

ZACHODNIE ALGARVE

SAGRES

Z pewnością jest to miejsce, dla którego warto przyjechać do Portugalii. Samo Sagres to niewielka miejscowość, w której nie ma niczego specjalnego, ale 6 km od niej znajduje się Cabo de São Vicente – Przylądek Św. Wincentego, czyli „końcówka Europy”. Jest to najbardziej wysunięta na południowy zachód część Europy, które imponuje pięknymi, wysokimi klifami i turkusowym oceanem rozbijającym się o skały. Z wysokości patrzy na ten zapierający dech w piersiach obrazek potężna latarnia morska. W odległości kilku kilometrów stoi nadmorska twierdza Beliche, która z pewnością jest jedną z piękniejszych widokowo tego typu budowlą.

Nieopodal Sagres, po drodze na Lagos można zatrzymać się w sklepie z ceramiką, która wszystkich wrażliwszych na kolory osobników oszołomi bogactwem barwnego, przeróżnego towaru.

LAGOS

To niewielka, ale bardzo ładna i miła miejscowość, którą warto odwiedzić. My trafiliśmy tam podczas odbywającego się akurat festiwalu średniowiecznego, więc było tym ciekawiej i gwarniej, ale i bez festiwaru Lagos robi bardzo pozytywne wrażenie. Jest oczywiście stara część, wąskie uliczki, białe domki z kolorowymi elementami, również kafelkowymi. Jest sporo kawiarenek i restauracji, mała, ale malownicza marina. Wszystko w sam raz dla romantycznych, i nie tylko, popołudniowych spacerów.

ALBUFEIRA

Albufeirę właściwie jedynie „pomacaliśmy”, bo czas niestety nam nie pozwolił na gruntowniejsze zbadanie. Jest to, jeżeli chodzi o skalę Algarve, większe miasto, rozłożone na wysokich klifach. Biała zabudowa Albufeiry pięknie komponuje się ze szmaragdowym oceanem. Tutaj można znaleźć szerokie plaże i sporo rozrywek dziennych i nocnych.

Portugalia w wiosennym wydaniu na Algarve, choć przepiękna nie rzuciła nas do końca na kolana. Nadal jesteśmy wiernymi wyznawcami Hiszpanii i południa Francji. Obowiązkowo należy zwiedzać ją w słońcu, ponieważ wtedy dopiero na wierzch wychodzą jej walory. Niestety, podróżując przez Algarve mieliśmy też dość smutne przemyślenia. Dostrzec można gołym okiem, że w Portugalii nie jest wesoło. Jest lepiej niż w Grecji, gdzie widać, że jest źle, ale wygląd ulic, budynków, nawet terenów rolniczych wskazuje, że kryzys mocno kraj przygniótł, a i sporo ludzi wyniosło się za chlebem. Zdecydowanie korzystniej wygląda zachodnia część wybrzeża, za Faro, jadąc od Hiszpanii. Ulice są czystsze, nie widać aż tylu pustostanów, czy nawet ruin, wszystko wygląda lepiej niż na wschodzie.

Do Portugalii z pewnością wrócimy, została przecież jeszcze Lizbona, Sintra i Porto, może nawet i zachodnia część Algarve, ale z pewnością zrobimy to w lecie, majówka to jednak dość ryzykowny termin.

Enjoy Algarve!

Komentarze: 32


32 comments on Algarve – wszystko co daje szmaragdowy Atlantyk.

  1. Sporą część zwiedziliście:) Choć tak jak w Waszym podsumowaniu, mnie również Portugalia nie zachwyciła, może trzeba dać jej jeszcze drugą szansę:)

    • Trochę Portugalii jeszcze zostało. Na pewno jeszcze wrócimy, szczególnie do Lizbony, ale teraz na liście mamy kolejne, konieczne destynacje 🙂

  2. Portugalia zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, zwłaszcza miejsca poza duzymi miastami, dobrze się w niej odnaleźliśmy. 🙂

  3. Te okolice znam jedyni dzięki oglądaniu wyścigów kolarskich, więc tym bardzie z ciekawością przeczytałem ten tekst. Świetna robota i ciekawa inspiracja na przyszłości.

  4. Zaintrygowałaś mnie z tą autostradą. Myślałam, że u nas system się nie sprawdza, ale jak widać w innych krajach może być jeszcze więcej paradoksów! 🙂 A Portugalię niegdyś również odwiedziłam i bardzo mi się spodobało! 🙂

    • Już wolimy system bramkowy albo kupujemy winietkę na najbliższej stacji. Podjeżdżam, płacę (albo kupuję) i jadę. Te dziwactwa z jakimiś kartami aktywowanymi przez telefon to jakiś koszmar…

  5. Portugalia jest jednym z ostatnich krajów w Europie, w których jeszcze nie byłam. Wciąż się tam wybieram, ale zawsze pojawiają się jakieś minimalne przeszkody, które ostatecznie rujnują pomysł wybrania się do Portugalii. Na początek celuję jednak w Lizbonę, a jeszcze chętniej wybrałabym się na wyspy – Maderę i Azory. Ależ tam pięknie! Niestety, średnie możliwości dostania się tam. Znośne ceny na Azory są jedynie w zimie i to z Berlina…

    • My, mimo, że Algarve nie zrobiło na nas aż takiego wrażenia zdecydowanie zaliczymy jeszcze Lizbonę z Sintrą i Porto. Oczywiście gdyby udało się jeszcze Azory to byłoby super, ale to w dalszej kolejności. I gratulujemy tak wielu europejskich (i nie tylko) podróży 🙂

  6. Ciekawy wpis. Jakiś czas temu zastanawiałam się czy nie jechać na Erasmusa na uniwersytet w Faro. Nie byłam przekonana do tego miasta mimio że ładne wybrzeże i ciepłej na pewno niż w Polsce. W rezultacie wybralan Porto i myślę że to dobra decyzja 🙂

  7. Ja również mam Portugalię na mojej liście must see, mam nadzieję, że już bliżej niż dalej, ale zdecydowanie zacznę od Lizbony. Bardzo ciekawe zdjęcia ukazujące urok odwiedzonych miejsc.

  8. Ja za to jestem ogromną fanką Portugalii! Zwłaszcza ludzi i kuchni 😉 Może nie mieliście okazji zatopić się w kulturę tego kraju, a poznaliście go tylko od strony turystycznej. Moim ulubionym miastem w Portugalii jest zdecydowanie Porto 🙂

    • Niestety, jeszcze nie dotarliśmy do Lizbony i Porto, ale z pewnością to zrobimy. Na razie Algarve naszej miłości do Hiszpanii nie pobiło, ale może w/w miasta to zrobią 😉

  9. W tym roku byłam pierwszy raz w Szwecji. Zakochałam się totalnie w klimacie skandynawskim. Mój drugi cel, który mam nadzieję że spełnie za rok to Norwegia. Teraz widzę, że będę musiała w końcu znaleźć czas również na Portugalie, bo jestem jej równie ciekawa 😀

    • W Szwecji męska część Enjoye zaliczyła dogłębnie (trekkingowo) Park Narodowy Abisko. Norwegię mamy jeszcze do zaliczenia, a Portugalię na pewno powtórzymy, ale bardziej na północ 🙂

  10. Byłam niedawno w Lagos i okolicach, bardzo mi się podobało, nawet nie wiem czy nie bardziej niż w Hiszpanii. My z autostradami nie mieliśmy problemu, ponieważ w wypożyczalni samochodów od razu musieliśmy wykupić ten czytnik, jak się okazało jest to całkiem dobre rozwiązanie, po prostu przejeżdżasz przez bramki, nie musisz stawać, czekać, płacić 🙂

    • My również słyszeliśmy wiele dobrego o Portugalii. Na razie nie rzuciła nas na kolana, choć miejscami jest fantastycznie, ale planujemy jeszcze Lizbonę i Porto z przyległościami więc może jeszcze rzuci 🙂

  11. To u nas z Portugalią podobnie, wciąż na liście do odwiedzenia. Bardzo chciala bym zobaczyć Lizbone, Porto i ten najbardziej wysunięty punkt Europy 🙂 W jednym takim już byliśmy – Land’s End w Anglii. A jak pogoda w maju?

    • W maju pogoda „turystyczna”. Dobra do zwiedzania i chodzenia, marna do plażowania. Woda jeszcze trochę za chłodna, pojawiają się deszcze. A Przylądek Św. Wincentego (najbardziej na południowy zachód) polecamy, bo widoki fantastyczne.