Cinque Terre – podobno najpiękniejszy włoski park narodowy.
  • 1 listopada 2016 16:00
  • 14

Jednym z „must see” podczas włoskiej części naszej podróży poślubnej był Park Narodowy Cinque Terre. Park to właściwie tereny pięciu nadmorskich miasteczek położonych na Riwierze Włoskiej w Ligurii. Ta część wybrzeża to właściwie wysokie skały w które malowniczo wżyna się może i na których jeszcze piękniej ścielą się tytułowe pięć miasteczek. Najłatwiej podróżować przez Cinque Terre pociągiem, my zdecydowaliśmy się jednak na samochód.

Wjechaliśmy od strony La Spezi, czyli od południowego wschodu, natykając się na miasteczko Riomaggiore, gdzie mieliśmy hotel. Trzeba oddać Hotelowi Due Gemelli, że położenie ma niemalże bajkowe i na bajkowy widok dostaliśmy pokój – po bokach piętrzące się skały, a na wprost szafirowy bezkres Morza Liguryjskiego. Hotel był jednak trzygwiazdkowy, a co to oznacza na południu Europy, wiadomo. Było zatem fantastyczne położenie, niezłe jedzenie serwowane na tarasie z widokiem na morze i marne pokoje, przypominające epokę odpowiadającą naszemu PRLowi. Polecić zatem owego przybytku nie możemy, ale widok z okna wiele nam rekompensował.

Przejażdżka po Cinque Terre do najłatwiejszych nie należy. O ile główna droga prowadząca przez ten rejon jest do zniesienia, to każde zapuszczenie się w boczną dróżkę to akt odwagi i test na panowanie nad wozem (np. cofanie kilkaset metrów pod górę, bo nie ma jak wykręcić). Dużego samozaparcia wymaga też znalezienie miejsca parkingowego.

Kręcąc się po Parku trafiliśmy w końcu do miasteczka Manarola. O dziwo znaleźliśmy nawet piętrowy parking, a w nim ostatnie chyba, wolne miejsce. Miasteczko oszałamia z każdej strony – po pierwsze dzika rzesza wszelkiej maści turystów, po drugie bardzo klimatyczne, często wciśnięte między skały miejscówki – knajpki, sklepiki, zakładziki itp. Dalej mieliśmy jeszcze przypominające katakumby, podziemne przejście pod torami kolejowymi, a następnie chyba najsłynniejszą w tych stronach zatoczkę ze skalistą plażą. Dojście do plaży polega na dreptaniu gęsiego w tłumie turystów po wąskim przejściu, a na samej plaży znalezienie wolnej przestrzeni to kolejne, nie lada wyzwanie. Mimo wszystko jednak warto wstąpić do Manaroli, bo i widoki piękne i klimat jakiś taki „hipisowski”. No i oczywiście można zobaczyć na własne oczy słynne manarolskie skały.

Jeżeli będziecie wybierać się do Cinque Terre to zdecydowanie polecamy pogrzebać za najświeższymi doniesieniami stamtąd. Zdarza się czasami, że niektóre drogi są zablokowane, abo wjazd do którejś z osad, którą planujecie zobaczyć jest akurat zamknięty. Na przykład doszło do osunięcia się skał. Trzeba też pamiętać, że nie wjedziecie do żądnego z miasteczek. Trzeba wtedy zostawić gdzieś wóz i trochę się przespacerować. Na szczęście nie za dużo, bo miasteczka malutkie. I jeszcze jedno – nigdzie na terenie Parku nie zatankujecie. Poza tym dzięki licznym opisom w internecie będziecie mieli okazję zaplanować wycieczkę po swojemu, a to największa frajda.

Polecamy ten kawałek świata 🙂

Komentarze: 14


14 comments on Cinque Terre – podobno najpiękniejszy włoski park narodowy.

  1. Wybaczcie, że nie bezpośrednio na temat, ale chcieliśmy wyrazić szczery podziw wobec Waszej strony 🙂 W tym roku będziemy planować podróż poślubną, więc chyba będziemy tutaj częstymi gośćmi :>

    • Bardzo, ale to BARDZO nam miło czytać takie słowa 🙂 Dajcie znać, gdzie macie pomysł się wybrać, to może uda się nam coś Wam podpowiedzieć. Pozdrawiamy! 🙂

  2. Ten rejon Włoch, bardzo mi się marzy, jest niezwykle urokliwy. W moim przypadku hotel to nie przeszkoda, zwłaszcza z takim widokiem, W końcu jedzie się tam coś zobaczyć, a nie siedzieć w hotelu.

  3. Milion razy TAK dla Monaroli! Spędziliśmy tutaj urocze parę dni latem 2016 r. Ze wszystkich 5 miasteczek przyklejonych do skały, to właśnie tutaj zostawiliśmy serce 🙂