Kenia – Afryka w pigułce.
  • 4 października 2016 21:34
  • 17

W ramach przedłużania wakacji, mała retrospekcja i zaproszenie. Kenia – miejsce obowiązkowe dla ciekawych prawdziwego Czarnego Lądu, miłośników dzikich zwierząt, perłowobiałych plaż i ciepłego oceanu będącego rajem dla nurków. Jeżeli dobrze poszukać w ofertach biur podróży można znaleźć sensową propozycję, za rozsądne pieniądze albo zorganizować sobie wyjazd samemu.

My wybraliśmy ofertę TUI i hotel Pinewood Beach Resort and Spa. Od razu wypada napisać, że był to pod każdym względem dobry wybór. Obsługa rezydenta bez problemu, współpracujące lokalne agencje – profesjonalne. Z czystym sumieniem możemy polecić agencję Pollmans Tours and Safaris Ltd Sympatyczni, punktualni (co ważne) i wielojęzyczni kierowcy i przewodnicy oraz przyzwoite pojazdy. Sam hotel to obiekt położony na samym końcu hotelowego ciągu przy Galu Beach, na południe od Mombasy. Odosobnione nieco położenie powoduje, że jest tam mniej turystów i mniej beachboysów, więc i więcej spokoju, a fakt, że do najbliższej miejscowości jest kilka kilometrów nie ma w tym kraju żadnego znaczenia.

W skład kompleksu wchodzi parterowy główny budynek z restauracją oraz kilkanaście piętrowych bungalowów – wszystko w kolonialnym stylu. Obsługa przesympatyczna i na każde zawołanie (aż się trochę krępowaliśmy). Dbałość o gościa była tym bardziej wzmożona, że turystów w czasie naszego wyjazdu było mało, a Kenijczycy naprawdę są wdzięczni za każdy grosz u nich zostawiony. Hotel położony jest przy plaży, czystej, białej, z drobniutkim piaskiem i biegającymi wokół krabami.

Jeżeli ktoś zdecyduje się na wycieczkę do Kenii, to spokojnie może wybrać tę propozycję hotelową.

Co zaliczyć:
1. obowiązkowo safari w Parku Narodowym Tsavo – my zaliczyliśmy dwudniowe i zdecydowanie polecamy tę opcję, a nie jednodniową. Nocleg w hotelu Sarova Taita Hills Lodge Kenya, w samym środku parku, położonym przy wodopoju dla zwierząt jest niesamowitym przeżyciem, szczególnie, gdy ciągle paradują wokół przeróżne dzikie stworzenia. Tak samo niesamowite jest zobaczenie siedmiu lwów wylegujących się pod drzewem w odległości paru metrów albo stado słoni prawie na wyciągnięcie ręki lub wielkie stado bawołów wędrujących pod oknami.

2. Mombasa – największy port wschodniej Afryki. Koniecznie trzeba zobaczyć jak wygląda prawdziwie czarne miasto w środku Afryki. Zabytków tam brak, ale sama jazda po mieście, gdzie niewyobrażalna bieda sąsiaduje ze schludnymi dzielnicami robi wrażenie. Poza tym jest jeszcze Park Hallera (sympatyczne uzupełnienie safari) oraz „skansen” z przykładowymi chatami przeróżnych kenijskich plemion.

3. Wyspa Wasini – bajkowa wyspa, położona na środku Oceanu Indyjskiego w środku Morskiego Parku Narodowego Kisite. Można nurkować albo snurklować w przejrzystym oceanie, pooglądać rafę równie kolorową jak w Egipcie, a bogatszą w morskie stworzenia i w mniej słonej wodzie. Czasem zjawiają się delfiny – mieliśmy to szczęście. Na obiad krab na wyspie, a potem spacer po koralowym ogrodzie.

4. Wioska Masajska – niby obowiązkowy punkt zwiedzania Kenii, ale pamiętajmy, że to Masajowie „na pokaz”. Warto jednak pokręcić się po ich wiosce (zazwyczaj te „turystyczne” zlokalizowane są nieopodal głównej drogi) i trochę choćby liznąć masajskich zwyczajów. Obowiązkowo weźcie dużą paczkę cukierków.

Bardzo polecamy ten zakątek świata. Jeżeli ktoś choć trochę zainteresowany jest jak wygląda prawdziwa, czarna Afryka, a jednocześnie nie chce rezygnować z europejskich wygód to Kenia jest jak znalazł. Jednak ani relacja, ani zdjęcia nie opiszą tego, co tam można doświadczyć. Trzeba to przeżyć i wszystkim to polecamy. Naprawdę warto!

Komentarze: 17


17 comments on Kenia – Afryka w pigułce.

  1. Kiedy wróciliśmy po kilku dniach na sawannie do Mombasy, to płakać mi się chciało. Tak bardzo nie chciałam być w mieście. Tak jak piszecie dzika zwierzyna robi piorunujące wrażenie. Tęsknię…

    • Jeżeli dobrze pamiętamy to wyniosło nas to ok 350 dolarów za dwie osoby na dwudniowe safari w Tsavo. Ale bez mrugnięcia okiem dalibyśmy i więcej za te przeżycia. Tanzania, jak sprawdzaliśmy, niestety jest mocno droższa od Kenii, ale zdaje się, że w Serengeti lub Ngoronogoro można zobaczyć jednak więcej niż w Tsavo. Życzymy powodzenia i zazdrościmy 🙂

  2. To się nazywają egzotyczne wakacje! Nam marzy się Etiopia i czas, by się do tej podróży w końcu zacząć przygotowywać 🙂

  3. Te kraby wyglądają smakowicie 😉 W Afryce dotychczas byłam jedynie w Maroku, ale Kenia oraz Etiopia ciągną mnie coraz bardziej. Może najwyższy czas wybrać się na bezkrwawe kenijskie safari?