Rzym – w jeden dzień!
  • 24 maja 2018 20:18
  • 0

O Rzymie

napisano już wszystko, a może nawet i więcej. Nie będziemy więc wygłupiać się i reklamować Wiecznego Miasta, ani też wypisywać mądrości. Zaproponujemy Wam Rzym… w jeden dzień. Wiemy, że Rzymu i w jeden miesiąc będzie mało, ale czasem zdarzają się i takie przypadki, że czasu jest niewiele.  A może po prostu zaproponujemy Wam co zobaczyć w Rzymie, aby się najpierw zachłysnąć, a potem… co tam Wam fantazja podpowie.

Jeżeli jesteście zmotoryzowani (co jest pomysłem zarówno wygodnym, jak i graniczącym z brawurą) zacznijcie od namierzenia parkingu. My tego zaniedbaliśmy z uwagi na bardzo spontaniczny pomysł wizyty w Rzymie i krążyliśmy ponad godzinę w okolicznościach ruchu drogowego przypominającego zorganizowaniem Dziki Zachód. W końcu znaleźliśmy zadziwiająco ładny, czysty i bliski ścisłego centrum Parking Via Giulia, nieopodal Mostu Giuseppe Mazziniego. Polecamy.

Potem kierujemy się na wschód i po kilku minutach jesteśmy na pierwszym z punktów obowiązkowych –

Piazza Navona. 

Porozkoszujmy się trochę widokiem trzech pięknych fontann na placu, nasyćmy uszy szumem wody i nacieszmy oczy sztuką i architekturą.

Idziemy dalej na wschód i klucząc delikatnie po ciasnych uliczkach docieramy do skarbu starożytnego i nowego Rzymu w jednym.

Panteon,

czyli świątynia wszystkich bogów, to imponująca budowla wystawiona jeszcze za czasów cesarza Oktawiana, odbudowana po pożarze Rzymu przez cesarza Hadriana, a obecnie zasiedlona przez religię, która nastała tam po czasach wielkich cesarzy. Tutaj, spoglądając na portal poświęcony fundatorowi świątyni – Markowi Agryppie, możemy zadumać się nieco nad wielkością dawnego cesarstwa i przygotować na jeszcze więcej starożytnych zadumań.

Kontynuujmy spacer na wschód, aż dojdziemy do ulicy Via del Corso, gdzie skręcimy na południe. Na końcu ulicy będzie na nas czekał imponujący monument

Altare della Patria,

wzniesiony na przełomie XIX i XX wieku. To jednocześnie pomnik króla Wiktora Emanuela II, jak i grób nieznanego żołnierza. Pomnik został zbudowany dla uczczenia zjednoczenia Włoch. U stóp budowli rozciąga się centralny, zatłoczony plac Rzymu – Piazza Venezia.

Od Placu Weneckiego wkraczamy na

Via Fori Imperiali

– arterię, która budzi mieszane uczucia. Z jednej strony nie można przejść do porządku dziennego nad matołectwem Mussoliniego, który nakazał zbudowanie ulicy, przez co bezpowrotnie zniszczono ogromną część starożytnego dziedzictwa miasta (Forum Cezara, Forum Augusta, Forum Nerwy). Z drugiej strony jest to dzisiaj najbardziej reprezentacyjna i ciekawa ulica miasta. Od Piazza Venezia dojdziemy Via Fori Imperiali do

Koloseum,

podziwiając po obu stronach ulicy najważniejsze pozostałości starożytnego Rzymu, w tym Forum Romanum.

Przysiądźmy na chwilę na placu pod Koloseum, nieopodal Łuku Konstantyna Wielkiego i nacieszmy oczy Amfiteatrem Flawiuszy, który wbrew powszechnemu mniemaniu nie miał nic wspólnego z areną z sienkiewiczowskiego Quo Vadis, ponieważ jeszcze wtedy nie istniał. A i nazwa Koloseum nie pochodzi od jego kolosalnych rozmiarów, tylko od posągu Nerona (przerobionego na kolosa boga Heliosa), który stał nieopodal Amfiteatru.

Pamiętajmy też, że mając Łuk Konstantyna po prawej i Koloseum na wprost, z tyłu rozpoczyna się najświętsza ulica starożytnego Forum Romanum – Via Sacra.

Wróćmy Via Fori Imperiali i skupmy się nieco na imponującej kolumnie stojącej przy końcu arterii. To kolumna cesarza Trajana, na której artysta Apollodoros z Damaszku przedstawił zwycięskie wojny cesarza z Dakami.

Skierujmy się na północ. Snując się rzymskimi uliczkami dojdziemy wreszcie do kolejnego symbolu Rzymu –

Fontanny Di Trevi.

Kto nie widział, a planuje kiedyś zobaczyć niechaj idzie tam z jednym założeniem – nie będzie jak na filmach i folderach, za to będą niezliczone hordy turystów. Wyłączmy się tam nieco, znajdźmy sobie jakiś mały kąt przy barierce i zachwyćmy się tą najpiękniejszą na świecie barokową fontanną. Przestaniemy po chwili dostrzegać dziki tłum, a wsłuchamy się w huk kaskad buzujących w fontannie.

Gdy już oderwiemy się od Di Trevi kierujmy się prosto na północ. Dojdziemy do

Piazza di Spagna

i schodzących do placu Schodów Hiszpańskich. Tutaj ciężko będzie o kontemplację i podziwianie. Tłum ludzi okupujących Schody i sam plac męczy niepomiernie, ale zobaczyć to miejsce trzeba.

Wróćmy na Piazza Navona kierując się na południowy zachód i nieopodal placu odszukajmy małą toskańską trattorię Terra Di Siena. Jedliśmy tam najpyszniejsze gnocchi w życiu i fantastyczną carbonarę.

Poczekajmy w trattori aż zrobi się ciemno i udajmy się na północ, aż dojdziemy do Tybru.

Brzegiem rzeki dotrzemy do Mostu Świętego Anioła i po moście przejdźmy się w kierunku

Zamku Świętego Anioła,

który najpiękniej prezentuje się właśnie nocą. Kiedyś budowla była Mauzoleum Hadriana, czyli grobowcem cesarza Hadriana. Potem przebudowany został na fortecę. Wygląda jak wielkie UFO, które usadziło się nad brzegiem Tybru.

Po lewej stronie przepięknie świecić nam będzie kopuła Bazyliki Świętego Piotra.

To tyle na jeden dzień. Na taki dzień, żeby się Rzymem zachłysnąć. Kolejne dni można poświęcić już na jego odkrywanie!

Komentarze: 0